środa, 27 października 2010

Śniadanie "na bogato" ;P

Witam.
Wstawszy we wtorek za wcześnie jak na wolny dzień stwierdziłam, że muszę zafundować sobie jakieś dobre śniadanie, żeby poprawić sobie humor. I wtedy pomyślałam o pysznych, gorących grzankach. Jeszcze jakiś czas temu jadłam takie prawie codziennie ALE.. na mdłym, białym chlebie, obłożone wielką ilością mdłego, roztopionego sera żółtego z wielką ilością, zgadnijcie jakiego, tak!- mdłego majonezu. Całość zapychająca ale mało wyraźna. I kto by pomyślał, że wystarczyło tylko przerobić grzanki na wegańskie, żeby zjeść coś naprawdę smacznego i do tego w końcu wyrazistego. A czemu "na bogato" ?? Bo uparłam się na dorzucenie na grzanki parówki sojowej. Najczęściej dodaję je do dań obiadowych ale dziś chciałam troszeczkę treat myself (i podejrzewam, że przez to nie zostanę Tap Madl). W każdym razie bułki zostały posmarowane pasztetem grzybowym z Carrefoura- tym najtańszym, obłożone parówką w plasterkach (pokrojoną tak cienko, żeby jedna wystarczyła na 4 połówki ;) i wstawione do piekarnika. Po wyjęciu otrzymały ostateczny szlif w postaci sojonezu czosnkowego.


Z tym sojonezem to też jest zabawna sprawa. Za każdym razem robię z dokładnie tych samych składników, takich samych proporcji i w takiej samej kolejności a za każdym razem wychodzi mi coś innego o innej konsystencji i innym smaku ;) Za pierwszym razem wyszła taka gęścizna, że w pewnym momencie wirnik blendera odmówił dalszej pracy a sojonez można było kroić w kwadraciki. Teraz jak zrobiłam ma konsystencję gęstą ale bardziej zbliżoną do gęstego sosu niż majonezu.. Mimo, że miksowałam o wieeeeeele dłużej niż poprzednio. Ale już sobie powiedziałam, że na święta kupuję w evergreenie, nie chce mi się robić takiej ilości :P Ale i tak jest o wiele pyszniejszy, wyraźniejszy w smaku niż jajkowy majonez i, co najważniejsze, pozbawiony wyzysku zwierząt.
A dziś na obiad co?? Makaron z tofucznicą.. Mmmmm, dodałam dziś na patelnię z tofucznicą ząbek czosnku.. Smak i zapach.. Rewelacja <3
Wczoraj zrobiłam potrawkę curry z boczniaków z bloga  wegetarianki (Klik).. Dałam mniej rukoli i niestety potrawa była strasznie gorzka :( Niestety nie smakowała mi i połowę zostawiłam.. Nie wiem czy tak miało być czy coś źle zrobiłam.

2 komentarze:

  1. Hej, tu wegetarinka :) czuję się wywołana do odpowiedzi; jeśli piszesz o moim curry z boczniakami (http://wegetarianka.blox.pl/2010/04/CURRY-Z-BOCZNIAKAMI-I-ROSZPONKA.html), to tam była roszponka, nie rukola, a ta pierwsza nie ma goryczy w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeciez pasztet jest z mięsa a ty chyba jestes wegetarianką ?

    OdpowiedzUsuń