niedziela, 14 listopada 2010

Fast foody i słodkości.

Po długiej przerwie powracam z nową notką. W związku z tym, że miałam mało czas, mam więcej pracy i zbliżał się wyjazd do Warszawy na Marsz Niepodległości, niestety jakoś nie gotowałam zbyt dużo. Ale obiecuję, że się poprawię. Co do samego Marszu Patriotów.. Obserwowałam dużo w tym roku. Przeszliśmy, tak jak zaplanowaliśmy, mimo spazmatycznych protestów zabawnych ludzi z gwizdkami. Podobało mi się tak sobie. Nie zabrakło idiotów po naszej stronie ;/  Nie wiem czemu niektórzy ludzie (głównie faceci) myślą, że im więcej wypiją, przeklinają, popisują się przed innymi, tym są bardziej hardkorowi.. A druga strona.. No cóż, ci którzy próbowali zablokować marsz pokazali jak bardzo histeryczni i niedoinformowani są. Jak bardzo dają ogłupiać się mediom i jak bardzo podatni na wpływy są. Generalnie ich zachowanie było trochę żenujące i jest tak jak powiedział pan Ziemkiewicz: „W tym roku Gazeta Wyborcza i protestujący pokazali kto tak naprawdę jest tu faszystą. I nie chodzi mi tu o narodowców.” No i dodatkowo to pobicie ONRowców w pociągu.. Taaaak, oto jak walczą Ci, którzy „bronią Polski przed agresją”. Komentować nie będę. Jednak w przyszłym roku jechać już nie zamierzam. Za dużo czasu, energii i irytacji poszło na ten wyjazd. Poza tym moja mama umierała ze strachu więc nie zamierzam jej fundować tego samego po raz kolejny :) Pójdę sobie na obchody w moim mieście.
Dziś dodatkowo mój kochany aparat się zbuntował i nie chciał za bardzo ze mną współpracować :] Od jakiegoś czasu chodziła za mną pyszna, naładowana dodatkami, cudowna pizza. Wczoraj zaprzęgłam mojego TŻa do pomocy, zagnietliśmy ciasto i obkładaliśmy swoje połowy. On, pizzę z padliną z zwykłym serem a ja wegańską : ) Na mojej połowie znalazły się kolejno: sos pomidorowy (przecier z kartonika z mieszanką przypraw, oliwą i świeżym czosnkiem) ogórki kiszone, pieczarki, oliwki, cebula, kukurydza, pokrojona w kosteczkę wędlina sojowa i sojowy ser Tavenyr z Evergreenu. Powiem tak.. Moja połowa niestety nie do końca się udała.. Ciasto, mimo dłuuugiego pieczenia, było cały czas maziste jak glina i nie chciało się dopiec.. Dopiero po 6 minutach w mikrofalówce dopiekła się w środku i była naprawdę pyszna. Ser sojowy słabo się topi i robi się bardziej jak skwarek niż ciągnący.. Na wierzchu znalazł się sojonez czosnkowy.. Palce lizać.. Tak pizza wyglądała przed wstawieniem do piekarnika:



A tak po wyjęciu:



A pod wieczór, robiąc zakupy w Tesco wpadło mi w łapki ciasto francuskie (wegańskie) i o razu jakoś sama skierowałam się do półki po brzoskwinie i krem czekoladowy :D Na kwadraty ciasta nakładałam sporą łychę kremu, potem pokrojone drobno kawałeczki brzoskwiń i na 15 minut do rozgrzanego na 180 stopni piekarnika.. Po wyjęciu koniecznie czekamy, żeby dobrze i długo przestygło. Po prostu niebo w gębie !!! Dawno takich łakoci nie jadłam : ) W trakcie pieczenia:



I po upieczeniu:


I jeszcze jeden link.. Wykonanie kawałka Erica Claptona, która topi moje serce kompletnie...
Kamil Bednarek- Tears In Heaven

5 komentarzy:

  1. Smakowicie. Ja ostatnio ciągle żywię się pizzą... Z sera sojowego zrezygnowałem po pierwszej próbie. Tak na prawdę, zazwyczaj wystarczają mi oliwki, cebulka, ewentualnie w bogatszej wersji jeszcze papryka i kukurydza. No, czasami też ananas :) Oczywiście nie zapominam o ogromnej ilości oregano. Zaraz sięgnę do piekarnika po kawałek pizzy którą robiłem wczoraj :)
    A kiedy (dzięki koleżance z ILOVETOFU) odkryłem gotowe ciasto francuskie to zupełnie się uzależniłem...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jakoś nadal nie wyobrażam sobe pizzy bez sera ;) Wiesz myślenie szablonowe -> pizza->ser.. Spróbuję kupić inny, który się ładnie topi i zobaczymy co z tego wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ser lepiej się topi jak się go zetrze na tarce! z tym próbowałam i z cheezly i jeszcze kilkoma - tarka zawsze jakoś pomagała ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Olgo niestety tego sera nbie da się zetrzeć :( Ma konsystencje serka topionego i nawet jak się go kroi to się strasznie "maśli"..

    OdpowiedzUsuń
  5. jadłam ten ser i wiem jaką ma konsystencję - niestety rozsmarowuje po tarce ale daje się zetrzeć - naprawdę :D z drugiej strony to tylko trochę poprawia topliwość więc nie wiem czy gra warta świeczki (zmywanie tarki ;)
    w każdym razie - ja za pierwszym razem nie znałam sekretu z tarciem i żałuję :) jak będziesz miała czas to jednak spróbuj chociaż może wydawać się to trudne :)

    OdpowiedzUsuń