wtorek, 29 marca 2011

Obsmarujmy je trochę !!

Hej,
witam wszystkich jeszcze trochę zimowo- letnio. Niestety kilka dni temu spadło u nas całkiem sporo śniegu :| Zszokowało nas to szczególnie, że dzień wcześniej było 13 stopni na plusie i wciągnęłam na grzbiet letnią kurtkę.. Okazało się, że wiosna karze na siebie jeszcze trochę poczekać. A szkoda bo od razu jak słonko trochę przygrzeje to aż chce się żyć, złapać aparat i focić rozwijającą się zieleń.
Na początek chciałabym wyrazić swoje rozczarowanie dezodorantami firmy Alterra, o których wspominałam w poprzedniej notce. Mam za sobą ponad dwa tygodnie testowania i niestety dezodorant nie zdaje egzaminu.. Po kilku godzinach od użycia (a na raz całkiem sporo go aplikuję) po prostu.. śmierdzę tak jakbym nic nie użyła. Natomiast co bardzo mnie dziwi mój ukochany po wykulkowaniu się pachnie przez cały dzień świeżo mimo 8 godzin fizycznej pracy.. No bez przesady nie pocę się gorzej niż ciężko pracujący facet ;) Damski zapach jest chyba po prostu słabszy. Na razie zdaję się na deo w kulce Ziaji. Jest zdecydowanie tańszy- około 5 zł za buteleczkę - i zdecydowanie lepiej działa, przynajmniej na mnie. Zamierzam też za kilka dni zamówić ałun w krysztale o którym pisał Michu pod poprzednią notką. W necie znalazłam same rewelacyjne opinie o nim. Aż jestem ciekawa.
Nie mogę się doczekaż aż dostanę karnet na basen. Dostaliśmy go w ramach socjala z pracy na 40 godzinnych wejść. Kupiłam już strój kąpielowy i czekam na możliwość perfekcyjnego wyrzeźbienia ciała przed latem ;)
A żeby nie było wpisu całkiem bez przepisów podrzucam Wam proste jak budowa cepa receptury na obłędnie pyszne smarowidła do chleba. Jedno zimowe, kaloryczne i tłusta a drugie letnie i lekkie :)

Letni mus do chleba
Składniki:
- 3 dojrzałe, słodkie kiwi
- 1 duży dojrzały (miejscami brązowy) banan



Owoce kroimy na mniejsze kawałki i blenderujemy- prostackie ale jakie pyszne. Lekko kwaskowate kiwi idealnie dosłodzone dojrzałym bananem. Pycha !! W lodówce wytrzymuje do 4- 5 dni.




Masełko czosnkowe
Składniki:
- pudełko wegańskiej margaryny lub kostka wegańskiego masła
- 2- 3 ząbki czosnku
- pęczek natki pietruszki

Masło lub margarynę wyjmujemy około pół godziny wcześniej, żeby zmiękła. Listki pietruszki siekamy drobniutko. Czosnek przeciskamy przez praskę i rozcieramy z małą ilością masła by ładnie się połączyło a potem stopniowo dodajemy więcej aż zużyjemy całą kostkę/ pudełko. Jak to wygląda każdy wie wiec zdjęcia chyba nie muszę zamieszczać. Obłędnie smakuje na toście z ogórkiem kiszonym lub zielonymi oliwkami. Mogłabym jeść to codziennie :)

poniedziałek, 14 marca 2011

Dla ciała i duszy :)

Witam wszystkich,
Z uwagi na notoryczny brak czasu (sesja w szkole, zdjęcia, praca i dom) zaglądam tu rzadziej niż zwykle. Brak czasu wiąże się też z brakiem czasu na gotowanie wymyślnych potraw. Dodatkowo cały czas jestem na diecie, nieubłaganie zbliża się lato więc trzeba się „wylaszczyć” ;) Tak więc postanowiłam, że blog będzie nadal o jedzeniu ale nie będzie zdominowany samym jedzeniem. Myślę, że na tym’ moim kawałku podłogi” mogę sobie napisać również o moich poglądach odnośnie różnych spraw i wewnętrznych przemyśleniach. Ale zacznijmy od czegoś miłego. Przeglądając zdjęcia w aparacie odnalazłam fotkę produktu, który chciałabym Wam polecić. Są to wafelki- 100% wegańskie.



Zakupione w Almie za śmieszną cenę około 3 zł za paczkę. Są naprawdę pyszne !! I jak na razie są to jedyne wegańskie wafelki jakie znalazłam. Są w wersji orzechowej i śmietankowej- ta druga oczywiście nie jest wegańska :( Wszelkie inne wafla dostępne w sklepach zawsze zawierają jajka w proszku albo serwatkę. A te są i wegańskie i pyszne. A może któreś z Was trafiło w innym sklepie na inne wafelki odpowiednie dla nas?? :) Jeżeli tak to proszę w komentarzach napisać w jakim sklepie je kupiliście i jakiej są firmy.
Wczoraj natomiast byliśmy z moim TŻem na zakupach w Rossmanie i trafiliśmy na kosmetyki firmy Alterra. Jest to linia ekologicznych kosmetyków, w większości wegańskich, nie zawierających składników pochodzenia zwierzęcego oraz nie testowanych na zwierzętach. Akurat dla mnie jest to bardzo ważne bo rezygnacja z jedzenia mięsa oraz składników pochodzenia zwierzęcego MUSI, moim zdaniem, iść w parze z niewspieraniem koncernów, które zadają niewyobrażalne cierpienia milionom zwierząt w laboratoriach. Dlatego bardzo ucieszyłam się widząc tą linię kosmetyków. Jednak należy zwrócić uwagę na fakt, że nie wszystkie kosmetyki z tej linii mają z tyłu na opakowanich znaczek „VEGAN”.



Szampony z odżywkami go nie mają, nie wiem jak balsamy. Zakupiliśmy na razie dwa dezodoranty w kulce (niestety w spreyu nie było a szkoda- nie lubie deo w kulce)- męski i żeński.



Żeński ma miły, cytrynowy zapach. Męski natomiast ma... hmmm no jakby.. śmierdzi troszkę jak dla mnie ;) Ma dosyć dziwny zapach- ni to jak balsam po goleniu, ni to jak mydło.. Trudno- najważnieszje że dezodoranty są nie testowanie na zwierzętach. Są stosunkowo tanie- buteleczka kosztuje 6 zł. Wieczorem oboje użyliśmy ich i mój TŻ chwalił sobie dezodorant a ja niestety nie do końca.. Po użyciu pachy zaczęły mnie bardzo mocno piec i szczypać.. Uczucie palenia utrzymywało się przez prawie godzinę :( Zobaczymy jak będzie po kilku dniach stosowania dezodorantu ale fakt ten mnie mocno zasmucił.
I jeszcze jedna sytuacja, która bardzo mnie rozbawiła i jednocześnie rozczuliła. Ostatnio odwiedziła mnie niewidoma przyjaciółka- porusza się ona z psem przewodnikiem więc i do mnie z nim przyszła. Nasze ogony wcześniej nigdy nie miały styczności z psami. Pies był strasznie zdziwiony, że w klatce siedzą jakieś dwie futrzane kulki i z zaciekawienie i lękiem (na wyciągniętych tylnych łapach ;) obwąchiwał klatkę. Nie warczał ani nie szczekał a nasza Kulka (złodziejka pilotów) jak tylko zobaczyła przed sobą wielki psi pysk nie uciekła (a mogła- ma w klatce kilka domków i hamaków) tylko nastroszyła futerko, napuszyła się na maxa i patrzyła złym wzrokiem na intruza :D Było to niesamowicie zabawne, że takie małe zwierzątko ma w sobie tylko odwagi. Oczywiście jak tylko zobaczyła, że pies nie szczeka i nie atakuje ich wyluzowała się i zakumplowała się z Nikolasem. Nasza odważna szczura <3 



SPROSTOWANIE 
 
  W notce pojawił się błąd- szampon z odżywką Alterry posiada znaczek Vegan :-)

sobota, 5 marca 2011

Kapusta z dreadem :)

Witam,
wiem, że ostatnio prawie w ogóle tu nie zaglądam ale mam bardzo mało czasu- szykuję z koleżanką wystawę naszych zdjęć połączoną ze zbiórką pieniędzy na nasze schronisko dla bezdomnych zwierząt, pracuję, uczę się i robię mnóstwo bardziej lub mniej rozsądnych rzeczy. Jedną z tych mniej rozsądnych (według mojego ukochanego ;) było zrobienie sobie kołtuna na głowie. Zmiana koloru włosów z czarnego na rudy spotkała się już z większą aprobatą. Z zamiarem tym nosiłam się już od dawna tylko odkładałam to z uwagi na ciągłe marudzenie i narzekania na ten pomysł ze strony wspomnianego Tża. Zdecydowałam się i tak oto powstał Marcel- na cześć stwórcy tegoż kołtuna. Teraz oficjalnie można mnie tytułować lewaczką ;)



Czasu na gotowanie jest więc bardzo mało i czasami zdarza się, że kładę się spać o pierwszej w nocy bo do tego czasu gotuję coś sensownego i zdrowego, żeby nie odżywiać się tylko sosami ze słoików i ryżem tudzież makaronem.. Minął właśnie pierwszy miesiąc mieszkania w naszym „nowym” mieszkanku. Jest cudownie, pokochałam je i czuję się jakbym tu była już od dawna. W końcu żyjemy po swojemu, nie musimy się podporządkowywać nikomu, nie muszę zwracać uwagi na to, że wracamy późno (i niekoniecznie trzeźwi ;) i nikt mi nie mówi, że „dopóki mieszkasz tutaj to masz robić co ci karzę”.. Jednak nie ukrywam, że jest mi też trochę przykro bo ponad miesiąc już nie mam kontaktu z nikim z rodziny oprócz siostry.. Złość po kłótni z matką mi już minęła, pozostał tylko niesmak, że dorosła osoba może zachowywać się w sposób tak dziecinny.. No ale cóż, niektórzy nigdy się nie zmienią.. A ja nie zamierzam całe życie żyć według oczekiwań i melodii innych.
A jak już się wali to na wszystkich frontach.. Przedwczoraj padł mi komp. W serwisie okazało się, ze odkleił się jakiś tam mikro dynks od procesora i naprawa tego będzie kosztować około 500 zł i w sumie nie ma gwarancji, że za miesiąc nie wydarzy się to samo. Wprost REWELACJA !!! Nie stać mnie na takie ryzyko, szczególnie że mój lap ma już jakieś 6 lat i nie jest super fajnym sprzętem.. Tak więc chyba czeka mnie kupno nowego lapa pewnie na jakieś 36 rat bo na mniej mnie nie stać a o kupnie za gotówkę w ogóle nie ma co marzyć :] Więc niedługo rozpocznę poszukiwanie różowego (najlepiej) brend niu lapa. Na razie okupuję lapka mojego ukochanego. Szkoda mi jedynie Fotoszopa i wszelkich programów graficznych, które miałam wgrane na umarły komputer.. No ale cóż, czasami trzeba zburzyć to co się miało i odbudować na nowo- a może okazać się, że nowe jest lepsze :)
Co do gotowania to dziś chciałabym zaproponować Wam niezbyt elegancką i reprezentatywną potrawę ale za to smaczną i sycącą. Jest to mój dietetyczny kapuśniak :) Robi się go bardzo prosto:

  • 0,5 kilo kiszonej kapusty
  • 3/4 kilo ziemniaków
  • bulion warzywny
  • kilka suszonych grzybów

Jeżeli kapusta jest zbyt kwaśna to najpierw płuczemy ją pod wodą. Gotujemy rosół (może być z kostki tylko bez syfków typu inozynian lub glutaminian) i do rosołu wrzucamy kapustę, grzybki suszone i surowe, pokrojone w kostkę ziemniaki. Gotujemy tak długo aż ziemniaki zmiękną. Brzmi mało zachęcająco ale uwierzcie- smak jest rewelacyjny :) Zdjęcie fatalne, robione w pracy podczas obiadku, naczynie też mało estetyczne- wybaczcie :)