sobota, 7 maja 2011

Filmowo. Obowiązkowo.

Witam.
Trochę czasu upłynęło od mojego ostatniego wpisu. Niestety związane jest to z kompletnym brakiem czasu z uwagi na organizowanie wystawy zdjęć dla lokalnego schroniska dla zwierząt i milionem innych rzeczy.. Ostatnio każdego prawie dnia mam coś do zrobienia, kogoś do odwiedzenia i jakąś misję do wykonania. Wielkimi krokami zbliża się czerwcowe szkolenie wolontariuszy organizowane przez Nieformalne Stowarzyszenie Pomocy Rottweilerom Rott.pl , w którym działam. Szkolenie zawiera podstawy behawioru, szkolenia psów, pierwszej pomocy udzielanej psom i mnóstwo innych ciekawych rzeczy. Już nie mogę się doczekać :) A od 1 czerwca awansuję w pracy ! Wiąże się to ze zdobyciem tytułu Specjalisty oraz pieniężnej podwyżki- i to całkiem sporej ! Jaram się strasznie, od lipca skończą się moje problemy finansowe. Będę zdrowiej jeść (akurat), brać witaminki (jasne) i kupię sobie kilka ciuszków (to na pewno). Jak na razie sprawiłam sobie z powodu awansu mały treat- zainstalowałam sobie dwa nowe surface bary na klatce piersiowej. Są śliczne i kocham je ale chyba mój piercer trafił w żyły bo strasznie krwawią od wczoraj. Dziś obudziłam się z cyckami we krwi ;) Lekko demoniczny widok z rana- ja bez mejkapu plus krew.
Ostatnio zamówiliśmy sporą paczkę środków czystości z Evergreenu. Między innymi żel do prania z orzechów piorących. Jestem ciekawa jak to będzie się sprawdzać w praktyce :) Na razie znajomi są ubawieni, że będziemy prać w orzechach. I oczywiście z Evergreenem nie może być nigdy do końca w porządku.. Ile razy bym nie zamawiała czegoś u nich zawsze po dokonaniu wpłaty odpisują mi, że nie ma jednego lub kilku z wybranych przeze mnie artykułów :/ Jak dla mnie żenujące. Zamiast aktualizować troszkę częściej stronę z asortymentem to potem robią zwroty albo zamiany. Mocno mi to przeszkadza. A z innego polecanego w komentarzach pod jedną z notek sklepu zamówiliśmy ałun w krysztale :) Też już nie mogę się doczekać paczki, jestem ciekawa jak będzie działał bo niestety na Alterrę nie ma co liczyć.
Żeby nie bylo tak całkiem niekulinarnie wrzucam propozycję obiadu jaki przygotowaliśmy z moim ukochanym. Nie do końca zdrowo bo ciut fast foodowo ale nadrabialiśmy warzywkami.





Są więc frytki, kotlety sojowe o smaku kurczaka, która tak ubóstwiam i bukiet warzyw- wstępnie obgotowanych a potem usmażonych na niewielkiej ilości oliwy. są tam brokuły, ziemniaki, papryka, groszek, cebula, marchewka i cukinia. Doprawione oczywiście czosnkiem. Pyszności.. Warzywka cudownie chrupiące i pełne smaku dzięki krótkiemu obgotowaniu. Obiad idealny, no może gdyby nie te frytki. Ale czasem można pozwolić sobie na coś nie do końca zdrowego. No i jeszcze krótka fotorelacja z przygotowywania margaryny czosnkowej, którą pochłaniam do każdego śniadania.



Chciałam jeszcze wspomnieć o ważnym filmie. Każdy z nas powinien go obejrzeć, chociaż dla samej świadomości tego do czego przykłada rękę. Mówię o filmie "Ziemianie" (org. Earthings). dostępny na Youtubie w 10 częściach, całość trwa nieco ponad półtorej godziny. Obejrzałam cały, kilka razy zabrakło mi sił, żeby patrzeć w monitor. Prawdziwy do bólu a ból jest jego głównym motywem. Oglądaliśmy z moim kochanym i przyjacielem. U mnie- wiadomo- wywołał lawinę emocji. Od wściekłości, poprzez rozpacz, nienawiść, bezsilność a na końcu smutek. Kolega nie wyglądał w ogóle na poruszonego i chyba tak właśnie było. Cóż, zdarza się i tak. Mój kochany też był wstrząśnięty. Powiedział, że nie miał pojęcia, że tak to wygląda (mimo, że mówiłam tyle razy ale kto by mnie tam słuchał). Widać było, że film nim wstrząsnął. Chyba czas, żeby zacząć przekonywać go o słuszności przejścia na wegetarianizm :)  

Link do filmu: