sobota, 11 sierpnia 2012

My life, my choices.

Mój TŻ poszedł na nockę do pracy, ja siedzę przed kompem i jem wegańskie czekoladki. I to właśnie natchnęło mnie, żeby napisać kolejną notkę. Z chęcią podzielę się z Wami opinią na ich temat. Dostałam je od mojej siostry, która nabyła je drogą kupna ;) w Anglii. Mojego raju dla wegan. Czekam na czas kiedy w Polsce będzie tyle sklepów, produktów i kosmetyków dla wegan co tam i w takich cenach. Ale do rzeczy. Czekoladki wyglądają na te "z wyższej półki". Bardzo elegancki kartonik, każda czekoladka pakowana oddzielnie.



Są to pralinki karmelowe. Co do smaku.. Spodziewałam się czegoś lepszego.. Pralinki mają bardzo gęste, kremowe nadzienie.



Ogólnie niestety są mdłe w smaku.. Ani nie smakują karmelem ani wyraźnie czekoladą.. Rozczarowały mnie bo po pudełku spodziewałam się fajerwerków smaku. A tu ani w tą ani w tamtą.. Nie są jakieś paskudne, ujdą w tłoku ale chyba bardziej już smakują mi Danusie miętowe z Biedry ;)

Ostatnio zostałam (jedną z wielu) twarzą kampanii Empatii :) Kilkunastu aktywistów z Trójmiasta co tydzień organizuje akcje z plakatami, w których maksymalnie staram się brać udział. Mimo, że akcje spotykają się z bardzo różnym odzewem (często negatywnym) to sprawia mi dużo radości to, że mogę tam być z innymi i pokazywać, że można żyć bez padliny.
Czasem wydaje mi się, że jestem wrzodem na tyłku Empatii. To przeze mnie musieli dodać do listy blogów na ich stronie info, że nie odpowiadają za treść i poglądy biorących udział w akcji "Weganizm- spróbujesz?" ;) A teraz jeszcze moja gęba jest na ich zdjęciach promujących akcję.
Często słyszę, że jestem pełna sprzeczności i nie da się mnie zaszufladkować. Jedni mówią, że jestem autonomiczną nacjonalistką. A ja nie mam tak stricte nacjonalistycznych poglądów. Inni mówią, że jestem prawicowcem- a przecież daleko mi do prawicy. Odcinam się od jakiś śmiesznych NOPów i ONRów.. Nie jestem katoliczką, daleko mi do wiary. Nie jem mięsa, ba, nawet jajek i sera. A co to za prawicowiec i tradycjonalista co nie zapycha się mięsem bo przecież w mięsie siła, blablabla. Nie zgadzam się często z poglądami feministek, drażnią mnie ale żaden facet nie miał, nie ma i nie będzie miał prawa decydować o moim życiu o ciele i np. prawie do aborcji. Wyglądam jak 100% lewak i dużo śmiechu jest co roku na Marszu Niepodległości jak widzę czasami te zdziwione spojrzenia pod tytułem "A Ty nie pomyliłaś stron przypadkiem??". Słucham punka czasem nawet zdarza mi się słuchać lewackiego punka bo lubię i chuj. I co z tego, że w innym kawałku jakiś zespół ciśnie na "moich" skoro ten, którego aktualnie słucham mi się podoba. I jak już ktoś mnie pozna i ogarnie ten cały koktajl mojej osobowości to pada pytanie, które ma pomóc jakoś sensownie mnie zaszufladkować: "To kim tym właściwie jesteś?" A ja zawsze odpowiadam niezmiennie: "Ja? Jestem zupą pomidorową" :D



A teraz słuchajta. Łazi za mną od tygodnia :)



wtorek, 7 sierpnia 2012

Makaronowo.

Witajcie :)
Ostatnio mam trochę lepszy humor mimo ciągłych napadów nerwobóli z powodu pracy, której nienawidzę. Ale poczyniłam już kroki, które mają zmienić moje życie o 180 stopni i od września zaczynam technikum weterynaryjne. Już się zapisałam, mam przybite, żem przyjęta więc jaram się :) Technikum w połączeniu z wiedzą i praktyką, które odbędę u mojego zaprzyjaźnionego weta mam nadzieję, że pomogą mi w rzuceniu pracy w tym kołchozie, w którym na razie muszę odrabiać godziny :/ Ale dosyć narzekania.
Zaraz podam Wam przepis na turbopyszny makaron, którym zajadamy z ukochanym od jakiegoś czasu. Ale najpierw pochwalę się Wam co przywiozłam z ostatniego łikendowego wypadu do Chmielna do znajomych. Nie wegan co prawda ale tym razem specjalnie dla nas przygotowali pyszny wegański grill. My przywieźliśmy sobie parówy sojowe a oni przygotowali nam pyszne papryki z grilla nadziewane ryżem z cebulą, pieczarkami, groszkiem zielonym i przyprawami. Były rewelacyjne :) My przywieźliśmy im wspominane wcześniej pesto z liści rzodkiewek. Chmielno approved ;)
A oto i plugastwa jakie przywieźliśmy na 5 miesięcy do domu (potem wracają do hodowczyni):




Okrutnie brzydkie to i małe ale w sumie fajne ;) 

A obiecany turbomakaron to makaron z warzywami i oliwą. Nic wyszukanego a pyszne jak cholera!!

Przepis (na 2 głodne osoby):

  • paczka makaronu pełnoziarnistego (chyba najlepsze do tego będzie penne)
  • pół czerwonej papryki
  • pół brokuła
  • oliwki zielone
  • 3 duże pomidory
  • pół cebuli czerwonej
  • 2 ząbki czosnku
  • suszona lub świeża bazylia
  • sól
  • pieprz
  • oliwa z oliwek (smakowa będzie lepsza)

Paprykę i cebulę kroimy w większą kostkę, oliwki na plasterki (lub na połówki jak kto woli), pomidory sparzamy i obieramy ze skórki po czym kroimy w kostkę. Brokuła dzielimy na różyczki  i gotujemy w osolonej  wodzie. W międzyczasie wstawiamy wodę na makaron i gotujemy do al dente w osolonej wodzie. Cebulę z papryką podsmażamy i dodajemy ugotowanego brokuła, pomidory, oliwki i wyciskamy do tego czosnek. Smażymy na niewielkiej ilości oleju aż warzywa będą miękkie. Dodajemy bazylię.
Makaron odcedzamy i delikatnie mieszamy z warzywami. Polewamy oliwą z oliwek. Pycha :)