sobota, 20 kwietnia 2013

Powrót..

Cześć..
Wybaczcie nieobecność. Ciężko mi i smutno. Pożegnaliśmy naszego ukochanego skarba.. Naszego synusia już z nami nie ma :( Jest mi koszmarnie smutno. Był z nami 6 miesięcy. Równiutki 6 miesięcy, co do dnia.


Znowu ryczę, pisząc notkę.. Tak ciężko gdy nie można nic zrobić. W żaden sposób pomóc.. Gdy możesz tylko siedzieć i tulić ten psi łeb słuchając jak wyje z bólu.. A potem wieziesz swojego najukochańszego przyjaciela na śmierć.. I nie jesteś w stanie spojrzeć mu w oczy bo leżąc w samochodzie on merda ogonem jak go głaszczesz, mimo bólu.. A Ty wiesz, że zaraz na Twoją prośbę on umrze.
Było z nim naprawdę źle. Weterynarze powiedzieli, że już nic nie da się zrobić. Że próby stawiania go na nogi byłyby tylko przedłużaniem jego cierpienia.
A mimo to czuję się jak morderca. Jakbym zabiła istotę, która ufała mi bezgranicznie. Serce mi pęka z bólu i żalu.
Tak bardzo boli..