niedziela, 21 lipca 2013

Rzecz o żywieniu naszych zwierząt.

Witajcie :)
Dziś zamierzam poruszyć dosyć kontrowersyjny dla obu stron temat i przedstawić Wam mój punkt zapatrywania się na niego. Chodzi mi tu o żywienie naszych podopiecznych. A dokładniej psów. Czemu tylko psów? I tu rozlega się najwięcej głosów spornych. Już mówię czemu- ponieważ kot ABSOLUTNIE NIE MOŻE BYĆ karmiony wegetariańskimi a tym bardziej wegańskimi karmami. Wiem, że sporo wegan i wegetarian przestawia swoje koty na wege karmy. Niestety to spory błąd. Zacznijmy od tego, że wegańsko karmione koty moich znajomych szybko podupadały na zdrowiu. Koty są BEZWZGLĘDNYMI mięsożercami. Potrzebują mięsa. Bez niego zaczynają im szybko siadać nerki, wątroba i wzrok. Najszybciej wegetariańskie karmy uszkadzają nerki. Zaraz ktoś zacznie pewnie krzyki, że "karmi swojego kota od roku wegańską karmą i kiciuś czuje się świetnie!!!". Ok, a chodzisz z nim na badania co pół roku? Poza tym zmiany w nerkach nie pojawiają się po pół roku czy roku. To kwestia kilku lat. Ale gdy już zaczną się objawy- będą one bardzo trudne do odwrócenia. Dodatkowo moja znajoma zaobserwowała, że wege koty wychodzące zaczynają na potęgę znosić upolowane przez siebie ptaki i gryzonie. Co jeszcze- pamiętam, że na dwóch znanych blogach przeczytałam, że koty przestawione na bezmięsną karmę odmawiały jedzenia przez kilka dni. Już samo zmuszanie swojego pupila do jedzenia karmy, która mu nie smakuje w imię swojej ideologii jest dla mnie okrutną pomyłką. Swojego zdania nie opieram jedynie na obserwacjach ale też na rozmowach z weterynarzami i na książkach i magazynach weterynaryjnych. Ku mojemu zdziwieniu znalazłam w Magazynie Weterynaryjnym cały artykuł o wegetariańskich psach i kotach. Tam również jest zapis, że kot nie może być wegetarianinem. Jest to potwierdzone badaniami na grupach psów i kotów. Karmienie kota bezmięsną karmą to, moim zdaniem, krzywdzenie zwierzęcia. Jeżeli ktoś ma kaca moralnego z powodu kupowanie mięsnych karm powinien  raczej pomyśleć o opiece nad zwierzęciem, które albo jest wszystkożerne albo roślinożerne. Sorry- zdania nie zmienię i nie wynika one z  mojego widzimisię. Wiem, że pewnie spadnie na mnie lawina krytyki i hejtów za to. Niestety- dla mnie ważniejsze jest zdrowie zwierzęcia, którym zobowiązałam się opiekować a nie moje poglądy. 
Natomiast ja chciałabym skupić się na psach. Jak pewnie wiecie przygotowujemy się do adopcji psiaka ze schronu. To 4 letni rottweiler, bardzo energiczny i silny psiak. Jestem w nim totalnie zakochana i najchętniej bym mu nieba przychyliła. Z niecierpliwością czekamy na możliwość adopcji jednak zanim to nastąpi musimy ukończyć szkolenie PT gdyż jest to pies po przejściach i muszę mieć pewność, że nie będzie stanowił dla nikogo zagrożenia gdy przygarniemy go do siebie. I tu zaczęłam myśleć na kwestią karmienia. Pamiętacie nasze poprzednie psy? Rottka Szila, która była z nami zaledwie 2 miesiące i umarła z powodu nowotworu i amstaff Hans, który odszedł z powodu okropnych zwyrodnień kręgosłupa i stawów. Oba te psy były karmione mięsnymi karmami. I nie ukrywam, że często sypiąc im karmę do misek miałam wyrzuty sumienia. Jedna wiedziałam, że przestawianie ich na wege karmy jest bez sensu bo nie wydłuży im to życia. Bo dla mnie to nadal jest bardzo kontrowersyjny temat. I może jestem chujową weganką ale uważam, że narzucanie swojej ideologii zwierzęciu, które nie umie się  wypowiedzieć na dany temat, jest nie w porządku. I jeżeli miałabym przestawiać swojego psa na takie karmy to zrobiłabym to TYLKO ze względów zdrowotnych.. Bo chciałabym, żeby nasz pies był z nami jak najdłużej. Jeżeli życie miałoby mu faktycznie przedłużyć moja codzienna, 2 godzinna medytacja na głowie to bym to robiła. Ostatnio doszłam do wniosku (po przestudiowaniu mnóstwa publikacji dotyczących żywienia psów i po rozmowach z wetami), że może warto pogodzić sumienie i zdrowe jedzenia dla naszego synka? Zaczęłam od zapytania kiedyś weterynarza, który jest jednym z lepszych wetów w stolycy i naprawdę go szanuję za wiedzę i podejście do zwierząt. Zamyślił się na dłuższą chwilę a potem odpowiedział: "Pytanie i sam temat są dosyć kontrowersyjne ale jeśli mam odpowiedzieć zgodnie z wiedza jaką posiadam to byłbym skłonny przestawić psa na wegetarianizm natomiast absolutnie nie robiłby tego kotu bo kot nie może być wegetarianinem". Tyle w temacie. Mogę jeszcze powiedzie, że mój behawioralny guru James O' Heare jest weganinem od wielu lat i jego wszystkie psy też są weganami :) Natomiast czytałam z nim jeden wywiad, w którym ubolewał, że nie może mieć kota bo nie byłby w stanie karmić go mięsną karmą. Ja wierzę bardziej ludziom, którzy mają ogromną wiedzę i narzędzia do badań niż znajomym i ich lakonicznym zapewnieniom, że "mój kot czuje się świetnie na wege karmie bo tak mi się wydaje". 
Natomiast w moich przemyśleniach pojawia się inny problem. Mianowicie firma karmy. Czytając i słuchając dowiedziałam się, że psia karma nie powinna zawierać kukurydzy albo jeśli już to znikome jej ilości. Kukurydza jest częstym alergenem i powoduje egzemy, drapanie, powracające zapalenia uszu i oczu itp. Natomiast większość dostępnych na naszym rynku karm niestety zawiera kukurydzę na pierwszych dwóch miejscach w postaci ziarna i mączki :( Sprawdziłam karmy takie jak Pitti Boris, Yarrah, Ami i Trainer Fitness 3. Niestety w Polsce nie ma dostępnej karmy o naprawdę dobrym składzie czyli Benevo. Jedyna dostępność to Green Planet ale tam są tylko paczki po 2 kilo o koszt jednej to 39 złotych. Ja potrzebuję 15 kilo karmy miesięcznie :( Nie stać mnie niestety na wydatek 280 zł miesięcznie na samą karmą dla gagatka.. Dlatego szukam innych alternatyw. Karma Trainer Fitness 3 odpada niestety gdyż po ziemniakach w takich ilościach pies może mieć bolesne wzdęcia poza tym zawartość białka w tej karmie jest o wiele za niska dla psa o takiej aktywności jak Waluś. Yarrah ma jeszcze mniej białka niż Trainer.. Wychodzi na to, że na rynku nie ma dobrej wege karmy :( Zawartość białka w psiej karmie powinna wynosić minimum 30% a najlepiej 40+%.. I bądź tu mądry człowieku.. Zastanawiam się czy nie kupić której z powyższych karm (najbardziej skłaniam się ku Pitti Boris lub Yarrahowi) i mieszać z fasolą albo tofu albo innym źródłem białka.. 
Proszę Was o porady- co dajecie swoim wege psom? Karmicie je w ogóle wegetariańsko lub wegańsko? Czy może karmiliście mięsem a potem przestawiliście na wege jedzenie? Widzicie poprawę? Robicie badanie krwi swoim zwierzakom? Jak z wynikami? 
Wiem, że to dużo pytań ale mam ich w zanadrzu jeszcze więcej.. 

czwartek, 4 lipca 2013

Bo(m)bowy sos do makaronu lub ryżu.

Aloha!
Dzień po mych (kolejnych) urodzinach zasiadam by podzielić się z Wami przepisem na sos, który wymyśliłam :) Przeglądając fejsbukowy profil puszka.pl zauważyłam zdjęcie gotowanego bobu. I zapragnęłam do tu, teraz, natychmiast!! Udaliśmy się na ryneczek w celu nabycia kilograma bobu w szokującej cenie 12 zł :/ No i potem wyprodukowałam wspomniany wcześniej sos. Napisałam "wymyśliłam go" bo nigdzie wcześniej nie znalazłam takiego przepisu. Może powielam ale jeśli już to nieświadomie :) Oto przepis:

  • 1 kilogram bobu
  • olej lub oliwa z oliwek
  • kilka łyżek wody z gotowania makaronu
  • garść zielonych lub czarnych (as you wish) oliwek
  • 2- 3 łyżki słonej zalewy z oliwek
  • czosnek
  • sól
  • pieprz
  • makaron taki jaki lubicie

Bób gotujemy w wodzie, którą solimy "od serca" pod koniec gotowania (jeżeli wsypiecie sól od razu do wody to bób będzie się dłużej gotował). Odcedzamy i- jak preferujecie- albo obieracie ze skórek albo wrzucacie do brendela (mój współlokator i ukochany przyjaciel nie mówi inaczej na blender ;) w skórkach. Ja dałam pól na pół. Dolewacie spory chlust oliwy bądź oleju. Wrzucacie 2 ząbki czosnku, solicie, pieprzycie i dolewacie wodę z oliwek. Blenderujemy aż sos uzyska kremową konsystencję.






Gotujemy makaron i pod koniec odlewacie po łyżce stołowej wody z gotowania makaronu na porcję. Mieszamy z sosikiem, posypujemy oliwkami i wcinamy. Niebo w gębie!!



No i kiedy tylko mogę to korzystam z tanich truskawek <3 Ze śmietanką z nerkowców z tego przepisu WeganizmUdomowiony- Śmietanka z nerkowców   Słodka, orzechowa w smaku, pycha!!


W następnej notce pochwalę się urodzinowym tortem, który wykonała niezwykle uzdolniona koleżanka :)