sobota, 29 marca 2014

Ryżotto i w końcu słoneczny weekend.

Hej!!
Dziękuję Wam bardzo za wszystkie wyrazy współczucia i słowa wsparcia, jakie umieszczaliście pod poprzednią notką. To wiele dla nas znaczy. Waluś czuje się na razie normalnie. Co prawda schudł mocno, waży teraz tylko 31 kilo a to niestety za mało jak na dorosłego rottweilera ale nic nie możemy zrobić :( Musieliśmy wprowadzić do jego jadłospisu z powrotem mięso. Niestety. Chłoniak to nowotwór, który karmi się najbardziej węglowodanami. Przy chłoniakach u psów zalecane jest podawanie jak największej ilości mięsa więc chcąc, nie chcąc zmieniliśmy mu dietę. Każdego dnia zastanawiamy się ile jeszcze czasu razem nam zostało. Czy kilka dni? Tygodni a może miesięcy? Cieszymy się każdym dniem z nim spędzonym bo tylko to nam pozostało..
Nie chcę zamęczać Was tylko moimi problemami i zmartwieniami więc dziś, w ten niezwykle słoneczny dzień (a jak u Was z pogodą?) proponuję Wam obłędnie pyszne ryżotto (jakoś nie przepadam za nazwą risotto) z masą warzyw. Robi się je bardzo szybko, jest tanie i na dłuuuugo wypełnia żołądki. Z dosłownie kilku warzyw i dwóch woreczków ryżu można wyczarować spory obiad dla 2 osób.

Składniki:


  • 2/3 szklanki oleju
  • 2 cebule
  • 1 cukinia
  • 1 puszka groszku zielonego
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 2 ząbki rozgniecionego czosnku
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 3 pomidory
  • 2,5 szklani ryżu
  • 3 szklanki wody (albo mniej zależy jak Wam wyjdzie)
Na początek na patelnię wlewamy olej i rozgrzewamy go. Wrzucamy na patelnię pokrojoną w piórka cebulę i smażymy kilka minut tak by ładnie się zeszkliła. Dodajemy wszystkie przyprawy, mieszamy kilka sekund i zmniejszamy ogień. Wtedy dodajemy posiekane w grubszą kostkę pomidory i cukinię. Całość dusimy na małym ogniu około 10 minut aż pomidory i cukinia zrobią się mięciutkie. Wtedy dodajemy odsączony z zalewy groszek a na sam koniec wsypujemy suchy ryż. Dolewamy wodę i gotujemy na małym ogniu, często mieszając aż ryż będzie zupełnie miękki. Przekładamy na talerze, posypujemy odrobiną świeżo zmielonego pieprzu i podajmy. 
Na zdjęciu groszek schował się gdzieś pod ryżem i kompletnie go nie widać ;)







sobota, 15 marca 2014

..... :(

Ciężko mi nawet o tym pisać.. Tydzień temu u naszego Walusia zdiagnozowano złośliwego chłoniaka.. W pół roku po tym jak w końcu znalazł się bezpieczny u nas. Po długich dyskusjach, konsultacjach z 3 weterynarzami i wieloma osobami, które próbowały ratować swoje psy nie zdecydowaliśmy się na chemioterapię.. Chcemy, żeby Waluś odszedł bez dodatkowego bólu i ogromnego cierpienia jakie niesie za sobą chemia.. Zdajemy sobie sprawę, że to kwestia kilku tygodni.. Chodzimy po domu otępiali z rozpaczy  nawet nie jestem w stanie Wam opisać słowami jak potwornie to boli.. :( Nie umiem się z tym pogodzić.. Po raz kolejny.. Nasz najukochańszy pies powoli gaśnie a my znowu nie możemy nic zrobić..