środa, 4 czerwca 2014

Kilka zdjęć i garść nowości :) Fan Page also.

Czeeeeść :)
Jestem strasznie podekscytowana i szczęśliwa, mam ochotę śpiewać i tańczyć :) :) :) Ale po kolei. Najpierw informacje praktyczne: po wielu tygodniach rozważania "za i przeciw" postanowiłam założyć Fan Page'a tego bloga na Facebooku. Tu piszę rzadko bo jak już siadam do notki to jest ona dłuuuuga i próbuję nadrobić to co się wydarzyło w całym tym czasie gdy nie pisałam. Na Fejsie jestem codziennie kilka razy i mogę wrzucać swoje przemyślenia i fotki na bieżąco. Stąd pomysł na Fan Page. I proszę oto on:


Na razie jestem onieśmielona ta stroną bo już sama nazwa "Fan Page" sugeruje, że prawdopodobnie mam fanów a sama ta myśl już mnie paraliżuje z powodu mojej nieśmiałości (serio, jestem totalnie nieśmiała w "realu" a fakt poznawania nowych osób mnie przeraża). Więc wybaczcie mi proszę moją nieudolność w pierwszych postach i wpisach. Z Waszą pomocą i zachętą na pewno się rozkręcę :)
Teraz pozwólcie, że odkopię się ze zdjęć, które zalegają miesiącami w moim telefonie. Na zasadzie zdjęcie- króciutki komentarz. 

Sałatka do pracy: garść makaronu, ogórek, pomidor, oliwki, papryka
i łyżka sojonezu. Wybaczcie zupełny brak estetyki zdjęcia.


Kalafior w cieście curry. Kolejny obiad do pracy.



Kalafior w cieście ze zdjęcia  powyżej z ryżem i groszkiem.
Ryż przyprawiony łyżką oleju, ostrą papryką, czosnkiem
i dhal masalą.


Umieram ze wstydu patrząc na jakość tych zdjęć ;) Sałatka
do pracy: sałata zielona, pomidor, oliwki, kukurydza, papryka
i ogórek. do tego świeża, pełnoziarnista bułka.


Wyczekane i ukochane :)


Treat yourself. A co ;)



Uuuffff pokazałam w końcu najgorsze zdjęcia, których wrzucenie tu odpychałam od siebie miesiącami a zalegały w blogowym folderze ;) Swoiste katharsis ;)

A teraz proszę o werble bo chcę obwieścić coś co wprawia mnie w ten stan totalnej euforii z początku wpisu. Dziś rano oficjalnie zostałam wpisana na listę uczniów kursu na Zoopsychologa oraz (szczerze nienawidzę słowa, które zaraz nastąpi) Tresera Psów!!! Aby zapisać się na ten kurs wzięłam kredyt ale w końcu zaczynam realizować swoje marzenia!! :) Po rocznym kursie uzyskam dyplom wydany przez MEN (!!) i będę mogła oficjalnie i z dyplomem wykonywać pracę behawiorysty i otworzyć własną szkołę tresury psów. Z tym, że na pewno nie będzie się ona nazywać "Szkołą Tresury" bo kojarzy mi się to nieodzownie z batem i cyrkiem więc będę musiała wymyślić coś innego co umieszczę na wizytówkach i plakatach :) A jak tylko spłacę ten kredyt (czyli za 3 lata) to natychmiast biorę kolejny i w tej samej szkole zaczynam kurs Zoofizjoterapeuty. To jest tak niesamowite uczucie- że praktycznie czujesz, że masz swoje marzenia na wyciągnięcie reki. Że w końcu masz szansę robić coś co naprawdę kochasz i chcesz robić :) Trochę mnie przeraża wizja związania się wielkim kredytem z bankiem bo zawsze strasznie bałam się kredytów ale co zrobić? Myśl o uwiązaniu sobie kamienia- kredytu na szyi jest spychana przez myśl, że będę mogła naprawiać skrzywdzone przez ludzi psiaki i koty :) 
To myśl dla której warto żyć :)

P.S. Jak zmiany to zmian- szablon bloga od dziś też mamy inny :)