środa, 17 grudnia 2014

Pechowy koniec roku.

No takiego pecha to chyba jeszcze nigdy nie miałam!! Otóż wyobraźcie sobie, że w zeszły poniedziałek (nie ten co był przedwczoraj) stałam się ofiarą wypadku samochodowego!! W drodze do pracy zostałam "potrącona" przez pędzącą na złamanie karku kobietę. Napisałam "potrącona" bo w ostatniej milisekundzie zdążyłam odbić się lewą nogą i szarpnąć do tyłu- kobieta przejechała mi po stopie, której nie zdążyłam zabrać. I dopiero wtedy zaczęła hamować- jak już mi po niej przejechała. Myśl o tym, że gdybym jednak się nie odwróciła albo miała słuchawki na uszach i nie usłyszałam że ona nie hamuje to zostałabym z całą prędkością walnięta przez samochód jest straszna.. Przez cały dzień byłam w szoku i pociłam się na myśl, że tym razem mi się udało :/ A żeby nie było tak dobrze to jak tylko zmiażdżona stopa przestała boleć to.. skręciłam drugą nogę i naderwałam staw skokowy. Taaaa, w sobotę wracając ze szkoły zauważyłyśmy z koleżanką małego pieska na poboczu więc wyskoczyłyśmy, żeby go złapać. Pies zniknął a ja biegnąc w ciemności po poboczu potwornie uszkodziłam nogę. Teraz jestem na zwolnieniu z pracy do końca tego roku i nawet nie wiadomo czy w styczniu od razu wrócę do pracy. Trudno mi się chodzi o kulach, zakwasy na rękach i odgniecenia od kul na dłoniach dobijają a wyjście do kibla to wycieczka jak na Mount Everest. I tak nie jest najgorzej bo wyobraźcie sobie, że w niedzielę na zajęciach mieliśmy wykłady z super behawiorystą Jackiem Gałuszką , który jak się okazało leczy również akupunkturą. W ramach pomocy i prezentacji poddał mnie zabiegowi i możecie wierzyć lub nie- w ciągu 5 minut silny ból nogi całkowicie ustąpił a "gratisowo" zniknął ból zęba, który bardzo mnie męczył od kilku dni :)


Syrka w tarapatach!!


Następnego dnia opuchlizna całkiem zeszła. Zawsze do akupunktury odnosiłam się ze sceptycznym zainteresowaniem ale przekonanie się o jej skuteczności na własnej skórze było magicznym doznaniem :)
Tyle o czarach i moich nieszczęściach. Wrzucę Wam zaraz przepis na najpyszniejsze i najprostsze ciastka świata ale najpierw prośba: udostępnijcie na swoich Fejsbukach album mojego kochanego tymczasa Szprota, o tu jest link: Kot Szprot na Fejsbuku Będę wdzięczna. Przy okazji możecie sobie pooglądać to wspaniałe kocisko :)
A teraz obiecany przepis. Prosty jak okrąg:

Składniki:

  • 2 szklanki płatków owsianych
  • 4 banany
  • tabliczka gorzkiej czekolady posiekana na "dropsiki"
  • i co tylko przyjdzie Wam do głowy: orzechy, pestki, rodzynki, żurawina itp itp

Banany miksujemy na papkę. Dodajemy do bananów płatki i wszelkie dodatki jakie przyjdą nam do głowy. Formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego albo kotleciki i pieczemy 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. 



Jeśli nie dodamy czekolady tylko np. pokrojone daktyle to ciastka będą w 100% bezcukrowe i beztłuszczowe i totalnie ZDROWE. I przyznam szczerze, że to są NAJPYSZNIEJSZE ciastka jakie jadłam w życiu- nie mają sobie równych. Zrobiły furorę wśród wielu moich znajomych i rodziny. Nie bylo jeszcze osoby, której by nie smakowały :) A dałam je do spróbowanie już kilkudziesięciu osobom :) Także róbcie i wcinajcie. I jeśli jeszcze tego nie zrobiliście to lajkuje proszę mojego Fan Pejdża  na Fejsbuku :) I polecajcie go znajomym :) 
Dzięki kochani, że ze mną jesteście :)

Takie piękne szprocie oczy <3


Kto chce przystojniaka? 


Szprot choruje razem ze mną. Całym sobą.

6 komentarzy:

  1. Alutko, jesteśmy, jesteśmy. A przynajmniej ja jestem, jestem:-)

    Kocisko wspaniałe, nie korzystam z fejsa, więc nie mogę nikomu udostępnić, ale ciekawi mnie, dlaczego Szprot jest tymczasem? Nie może zostać z Wami? Bo przecież kochacie zwierzaki? My mamy 2 psy (oba jakoś tam przygarnięte, jeden kupiony za symboliczną złotówkę, bo nikt go nie chciał w późnoszczenięcym wieku, drugi trafił w tzw. dobre ręce, bo poprzedni właściciele/opiekunowie nie dawali rady. To labrador, wcale się im nie dziwię, że nie dawali rady i w sumie dali za wygraną... Ja przy tej miłej skądinąd suczce - wymiękam) i 6 kotów, z których tylko jeden rasowy przed laty kupiony, bo rasa wymarzona była przez syna, reszta - to tzw. przybłędy, czyli jak w mieście - adoptowane. U nas na wsi wciąż zdarzają się sytuacje, gdy jakiś rozczarowany mieszczuch przywozi udomowionego kota i porzuca go, odjeżdżając w siną dal. Takim sposobem dorobiliśmy się pięciu kolejnych kotów, w różnym stadium dorosłości, raczej młode, ale nie wszystkie na raz się u nas pojawiły. Dotychczas wszystkie były sterylizowane, o innych weterynaryjnych zabiegach nie wspominając, ale ostatni nasz listopadowy nabytek - śliczny 8-miesięczny (na oko) udomowiony kotek jest rodzaju męskiego i powiedzieliśmy: basta! Jest odpchlany, odrobaczany, a ostatnio i leczony z kociego przeziębienia, ale sterylizacji go nie poddamy. Powody są dwa: finansowy (no, do czego to podobne, żebyśmy płacili za kastrację "obcego" kota?) oraz praktyczny - może ktoś w końcu zacznie obsikiwać i znaczyć nasz ogród, odstraszając potencjalnych amatorów "naszej" kociej miski, bo złażą się z całej wsi, a nasze kastraty nic, tylko im ulegają...

    Co do Twojego wypadku samochodowego - współczuję z całego serca, ale jako kierowca wiem, że często pieszego nie widać nawet na przejściu dla pieszych - wczesny zmrok, ciemne ubrania, deszcze, śniegi i mżawki, nieostrożność przechodzącego - bo przecież ma pierwszeństwo... Nie wiem, jaka okoliczność sprzyjała Twojemu wypadkowi, ale stanowczo odradzam zakładanie słuchawek na uszy oraz czarnych słabo widocznych strojów. Naprawdę, jestem ostrożnym kierowcą, nie jeżdżę szybko i zawsze przepuszczam pieszych na przejściu - pod warunkiem, że ich ZOBACZĘ...

    Alutko, Tobie, Twojemu Partnerowi oraz kotu Szprotu (Szprotowi:-) życzę wesołych świąt oraz fajnego sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku. Z całego serca!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią zostawilibyśmy sobie Szprota na zawsze ale jednak po dłuższych namysłach stwierdziliśmy, że nie możemy tego zrobić. W naszym domu zawsze były psy i psy kochamy baaaardzo mocno. A doszliśmy do wniosku, że takiego ślicznego, młodego kota szybciej ktoś adoptuje niż starego rottweilera ze schroniska z łatką "agresywny". A z takim psami mamy doświadczenie i poradzimy sobie. Więc uważamy, że po prostu najpierw w naszym domu będą psy, takie najbardziej potrzebujące a potem doadoptujemy sobie kota ;) Bo koty to też bardzo fajne zwierzęta są :)
      Dziękuję najmocniej za życzenia, Tobie również (spóźnione) wszystkiego najlepszego!! :)

      Usuń
  2. Życzę Ci, żebyś szybko wróciła do zdrowia. Żebyś później nie odczuwała skutków tych urazów. Aż dreszcz mnie przeszedł jak przeczytałem, że auto przejechało Ci po stopie... brrr... Nie wyobrażam sobię, że mogłoby mnie to spotkać. Od jakiegoś czasu pracuję jako zawodowy kierowca i wolę nie myśleć, że może mi się coś stać poważnego, Na razie tylko spotykam wypadki na swojej drodze.

    Uważaj w mieście i nie noś słuchawek na uszach. Widzę wielu ludzi, którzy chodzą jak zombie, czasem jeżdżą rowerami mając słuchawki w uszach. Są zupełnie odcięci od rzeczywistości. Rozumiem, że muzyka umila czas (sam słucham jej dużo), ale trzeba mieć się na baczności.

    Kotek super. Na jednym zdjęciu się nawet uśmiecha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za troskę :) Teraz muzykę włączam dopiero jak bezpiecznie wsiądę do autobusu i wyłączam gdy z niego wysiadam :) Mam nadzieję, że więcej takich sytuacji mi się nie przydarzy :/

      Usuń
  3. wohoo, mi też kiedyś samochód przejechał po kostce. a ja akurat leżałam, przygnieciona ludźmi [samochód wjechał w tłum- cudownie było]. Dobrze, że nic więcej Ci się nie stało- w takich chwilach człowieka nachodzą poważne myśli.. Co do akupunktury, jestem w szoku- też traktuję to jako nieszkodliwe czary-mary, ale mówisz, że pomaga? Nieźle.
    Ciastka owsiane znam w tej formie, ważne jest żeby banany były dojrzałe i słodkie, wtedy ciacha wychodzą naprawdę mega :)
    wszystkiego zielonego w nowym roku!
    PS. Szprot fajoski, szkoda, że mój ślubny ma alergię na koty :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, to moje przeżycie to pikuś przy Twoim :/ Dobrze, że wyszłaś z tego cało!
      Co do akupunktury to TAK- zdecydowanie pomaga i od teraz będę ją każdemu polecać ;)

      Usuń