niedziela, 25 stycznia 2015

Kolejna marynistyczna odsłona śniadaniowa.

Cześć :)
Nadal zostajemy w temacie past kanapkowych. Generalnie uwieeeeelbiam kanapki. Kocham przygotowywać najróżniejsze pasty do chleba i delektować się nimi na śniadanie lub kolację. Uwielbiam konstruować piętrowe kanapki z mnóstwem dodatków, skąpane w sosach i tak wysokie, że wzięcie jednego gryza ze wszystkich "piętrami" jest praktycznie niemożliwe :) A co do samych past: czasami patrzę na moich znajomych, którzy jedzą mięso i nabiał i dochodzę do wniosku, że niby mogą jeść więcej ale... jedzą tak naprawdę mniej. Na pewno jeśli chodzi o dodatki do kanapek. No bo spójrzmy na pierwszą z brzegu półkę ze smarowidłami do chleba w dowolnym supermarkecie. Widzimy małe pudełeczko a w nim kilka opakowań: pasta jajeczna, pasta rybna, pasta warzywna, pasta szynkowa. Koniec. A teraz spójrzmy na pasty, które możemy przygotować my- weganie a czego nie robią w 90% ludzie jedzący mięso. Mamy więc pasty z: cieciorki, groszku, pestek słonecznika, pestek dyni, z oliwek, z fasoli białej, z fasoli czerwonej, z awokado, z grochu, z marchewki, z włoszczyzny "pozupowej", z tofu, z dowolnych orzechów, z soczewicy, z kalafiora, z brokuła, hummus (i to nie tylko z cieciorki- z KAŻDEGO warzywa, które przyjdzie Wam do głowy ;) ), z bobu, z batatów, z soczewicy... Mogłabym wymieniać i wymieniać. Znam może tylko kilku jedzących mięso ludzi, którzy czasem przygotują jakąś domową pastę. Tylko proszę ABSOLUTNIE nie odbierać moich słów jako wywyższanie nas- wegan. Kompletnie nie o to mi chodzi, nie uważam się za "lepszą" od kogoś bo nie kupuję pasty do chleba w supermarkecie tylko robię ją sama. Czasem po prostu wydaje mi się, że te osoby, które wypowiedziały do mnie to pełne współczucia i troski zdanie: "Jesteś taaaak biedna, przecież Ty nic nie możesz jeść" nie do końca wiedziały co mówią ;) Ale dosyć rozkmin. Proponuję Wam dziś przepis na moją ulubioną pastę z tofu z dodatkiem oczywiście glonów nori. Kolejna pasta z rybnym posmakiem. To ulubiona pasta moich znajomych, którzy jedzą mięso. Nigdy nie mogę się nadziwić, że w niej NAPRAWDĘ nie ma ryby. Tak więc zapraszam do próbowania :)

Składniki:


  • 1 kostkę wędzonego (koniecznie!!) tofu
  • 2 listki nori
  • 1 małą cebulę
  • 2 łyżki sojonezu
  • sól
  • pieprz

Pasta jest bardzo prosta do wykonania :) Tofu gnieciemy dokładnie widelcem w misce. Dodajemy sojonez, posiekaną w kosteczkę cebulę, sól, pieprz oraz zmielone w młynku do kawy listki nori. Można je też pokroić na cieniusieńkie i króciutkie paseczki ale to bardzo czasochłonne. Ja je mielę w młynku do kawy i jest git ;)






Naprawdę polecam tą pastę, jest pyszna i można ją wyjadać ze słoika łyżką. My nigdy nie możemy się powstrzymać i ponad połowa pasty znika zawsze tego samego dnia ;)
A na koniec dobra wiadomość: nasz tymczas Szprot znalazł wspaniały dom na zawsze :) Adoptowało go małżeństwo bardzo pozytywnych i dobrych ludzi :) 



Was kochani moi zapraszam do lajkowania mojego Fan Pejdża na Faceeboku i zapraszajcie swoich znajomych :) Stronka ma bardzo małą oglądalność i zaczynam się zastanawiać czy jest sens ją prowadzić i czy nie rozczarowują Was nią. Dajcie znać proszę co sądzicie :)
Buziaki!! 


poniedziałek, 5 stycznia 2015

Najpyszniejszy "rybny" paprykarz jaki kiedykolwiek jedliście :)

Wszystkiego najlepszego w nowy roku!!
Jak Wam minął Sylwester? My jakoś co roku nie ekscytujemy się tym dniem, jesteśmy mega dziadami ;) Dzień jak co dzień tylko cyferka w kalendarzu się zmienia. W tym roku poszliśmy na tak zwaną domówkę i w sumie najgorsza nie była. Najlepsza również ;) Oglądanie fajerwerków na plaży o północy (nie lubię fajerwerków i nóż mi się w kieszeni otwierał gdy zobaczyłam, że kilka osób przyprowadziło swoje psy na pokaz :/ ) przypłaciłam zapaleniem gardła więc w nowy rok weszłam z chorobą. Siedzę teraz obolała jak cholera (mięśnie mnie okrutnie od choroby bolą) i zasmarkana i myślę co by Wam za przepis podrzucić. Od 3 dni mam kompletnie zatkany nos a co za tym idzie- zupełnie straciłam smak. Nawet nie wiecie jaka to dla mnie katorga. Kocham gotować, kocham jeść (co widać po mnie niestety) a utrata smaku to okrutna tortura. Wczoraj ugotowałam zupę pomidorową z mlekiem kokosowym i nawet nie mogłam jej doprawić bo nic nie czułam :( Mój T. musiał to zrobić za mnie. Koszmar. Żyję więc wspomnieniami cudownych smaków przeżuwając pozbawioną smaku kanapkę. I przypominam sobie najpyszniejszą pastę DIY do chleba, jaką jadłam.. Domowy paprykarz z rybnym smakiem <3 Tak więc do roboty ;)




Składniki:

  • 4 duże marchewki
  • 2 duże pietruszki
  • 1 malutki seler lub kawałek z większego (nieduży)
  • 3 cebule
  • 2 listki glonów nori (to te do zawijania sushi ;) )
  • 2 pomidory
  • torebka ugotowanego brązowego ryżu (zdrowo ma być, a co!)
  • przecier pomidorowy z kartonika
  • olej
  • sól
  • pieprz
  • czosnek granulowany
  • szczypta papryki ostrej
  • szczypta papryki słodkiej

Ryż gotujemy w osolonej wodzie do takiej twardości lub miękkości jak lubimy. Również warzywa gotujemy w osolonej wodzie do miękkości i gdy już ostygną- ścieramy ja na tarce na grubych oczkach. Pomidory sparzamy wrzątkiem i obieramy ze skóry. Kroimy w kostkę (można usunąć nasiona, ja najczęściej tak robię). Cebulę obieramy i siekamy w kosteczkę a potem podsmażamy na oleju, dodajemy pokrojone pomidory i dusimy jeszcze przez kilka minut. Listki nori albo siekamy drobniutko albo rozdrabniamy za pomocą blendera. Ja zmieliłam je w młynku do kawy częściowo na mąkę a częściowo na malutkie płatki. W dużej misce mieszamy wszystkie składniki ze sobą, dodając przecier pomidorowy i przyprawy. Przecieru dodajemy tyle, żeby konsystencja była najbardziej zbliżona do puszkowego paprykarza. Przyprawiamy i gotowe. Zapewniam Was, że nigdy już nie zatęsknicie za puszkowym paprykarzem- ten jest obłędny :)




Oczywiście jeśli nie brakuje Wam smaku ryby nie musicie dodawać listków nori. Bez nich ta pasta też jest przepyszna. Jednak mi nadal, mimo 6 lat odstawienia, bardzo brakuje smaku mięsa i lubię kombinować z jego imitacjami :)


A na koniec Szprot, który choruje razem ze mną. Cierpi na tak zwany weltschmerz :D


Standardowo zapraszam Was serdecznie do lajkowania mojego Fan Pejdża na Fejsie kto jeszcze tego nie zrobił :)


P.S. Czy ktoś poleci jakiś kalendarz ścienny fundacji, schroniska czy cokolwiek związanego z pomocą dla zwierząt? Korabki nie wypuściły chyba kalendarza w tym roku? Ktoś, coś?