sobota, 23 maja 2015

Serowy przełom!! Żółty ser wegański :)

Niezapowiadana i nieoczekiwana notka!! :)
Nie minął nawet tydzień od ostatniego wpisu ale zdecydowałam, że po prostu MUSZĘ podzielić się z Wami tym przepisem. I nie będzie to tym razem przepis z użyciem BIO Tofu Polsoji. Ale będzie nie mniej serowo :) Bo oto, Proszę Państwa, odważyłam się skorzystać z przepisu, który od jakiegoś czasu wprawiał w drżenie z podniecenia większość zagranicznych wegan, przepisu, który robił furorę i budził skrajne uczucia wśród Facebookowej społeczności. Przepis ten wywoływał tak gorące reakcje, że postanowiłam poświęcić się i wypróbować go dla Was ;) Ci, którzy polubili mojego Fan Pejdża poznali ten przepis już jakiś czas temu ale wiem, że są osoby, które nie mają Fejsa (o szczęśliwi!!) więc to dla nich ponownie wrzucam recepturę na... ŻÓŁTY SER z ziemniaków i marchewki!! Tak moim drodzy, brzmi dziko i szalenie ale nie ma się czego bać. Zabieramy się do roboty!!

Składniki:


  • 2 kubki pokrojonych w grubą kostkę ziemniaków
  • 1 kubek pokrojonej w grubą kostkę marchwi 
  • 120 mililitrów wody
  • 80 mililitrów oliwy
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 1 łyżka stołowa soku z cytryny
  • 1/2 kubka płatków drożdżowych (nasz serowy smak)
  • 1/2 łyżeczki cebuli w płatkach (ja kupiłam w TESCO)
  • 1/2 łyżeczki czosnku granulowanego
  • pieprz
  • 1/2 łyżeczki wegańskiego bulionu w proszku (ja nie dodałam a i tak był obłędny)

Marchewkę i ziemniaki gotujemy do miękkości w osobnych garnkach. Studzimy i wrzucamy do blendera. W kielichu blendera umieszczamy całą resztę podanych wyżej składników na raz i... po prostu blendujemy na gęstą masę :) Soli proponuję dodać najpierw połowę i spróbować masy. Ale SPRÓBOWAĆ a nie wyjeść łyżką prosto z blendera :D A uwierzcie, że grozi Wam to. 



Dla mnie to jest jakaś totalna magia.. Bardzo gęsty, niezwykle serowy w smaku dip. Jak tylko spróbowałam go po raz pierwszy pomyślałam sobie "Nie może być!! Oto ser powrócił do mojego życia!!". Naprawdę jaram się tym "serem" jak nie wiem :) Jest boski. Z podanej w przepisie ilości wyjdzie około 900 mililitrów pysznego, gęstego i intensywnie serowego dipu. 



Tak przygotowany sos możecie trzymać w lodówce aż TYDZIEŃ bez strachu, że się zepsuje. Ale zapewniam, że to się nie uda bo zniknie o wiele szybciej. Ja zakochałam się w nim do tego stopnia, że wyjadałam go czasami palcem ze słoika. A dodatkowo wymyśliłam, że do masy (tylko do takiego eksperymentu użyłabym połowy masy serowej) można dodać agar i podgrzać a potem wlać do miseczki i wrzucić do lodówki. Uzyskamy wtedy gałkę żółtego sera, który możemy pokroić w plastry :) I na pewno jest lepszy, tańszy i zdrowszy niż wszelkie vegan sery sprzedawane masowo :)



A dodatkowo wielkim plusem tego dipu jest to, że pasuje do absolutnie wszystkich dań do których należy wykorzystać w oryginale ser :) My jedliśmy go już na pizzy (zapieka się w miękką warstwę, naprawdę daje radę na pizzy), na grzankach, jako samodzielny sos do makaronu (genialne Mac'n'Chesse), jako sos w zapiekankach, jako ser do polania tart i zapiekanek, jako dip no nachosów i jako smarowidło do chleba. Ten sos nadaje się absolutnie wszędzie. I dodatkowo NAPRAWDĘ smakuje jak ser żółty. Oczywiście znalazło się kilka marud, które narzekały, że w ogóle nie smakuje serem tylko ziemniakiem z marchewką, mojemu mężczyźnie nie smakuje bo twierdzi, że smakuje jak drożdże ale come on!! Weganie mają już wystarczająco utrudnione zadanie ;) Mi ten sos bardzo, bardzo smakuje i naprawdę czuję w nim ser.



Zachęcam Was do eksperymentowania i przygotowywania tego dipu :) A jak już go zrobicie to wykorzystujcie go w nieskrępowany sposób wszędzie gdzie tylko przyjdzie Wam to do głowy :) Czekam teraz aż ktoś zrobi gałuszkę sera z agarem bo chwilowo nie mam go na podorędziu i nie mogę sama spróbować. Ale ciekawi mnie jak by to wyszło. Dawajcie znać w komentarzach jak Wam smakuje ten "ser" i zaglądajcie do mnie regularnie bo już niedługo kolejne danie z użyciem BIO Tofu Polsoji :) 
  



niedziela, 17 maja 2015

Makaronowe muszle z BIO Tofu i szpinakiem.

Witajcie :)
Na początku miła niespodzianka- mój blog został wybrany przez firmę Polsoja do przetestowania ich nowego produktu- BIO Tofu w kilku różnych smakach. Kurier przywiózł paczkę skrywającą 250 gramowe kostki tofu, do produkcji których użyto soi wyłącznie z ekologicznych upraw. Jeszcze raz zwróćcie uwagę, że kostki BIO Tofu są aż 250 gramowe!!





BIO Tofu jedzono zarówno "na surowo" jak i w potrawach sprawdza się bezbłędnie. Jest pyszne, delikatniejsze w smaku niż zwykłe tofu i wprost idealnie nadaje się do jedzenia na zimno lub na ciepło. 
Wiecie już co Was czeka? ;) Tak- następne przepisy będą napakowane BIO Tofu :) Swoje pichcenie zaczynam od wypróbowania tofu z pomidorami i bazylią. Przygotowałam muszle makaronowe z tofu i szpinakiem.

SKŁADNIKI:

  • 1 opakowanie muszli makaronowych (250 gramów)
  • 1 opakowanie BIO Tofu z pomidorami i bazylią
  • 1/2 paczki mrożonego szpinaku
  • kartonik passaty pomidorowej lub krojonych pomidorów w zalewie
  • 3 łyżki sojonezu
  • 2 łyżki sosu sojowego (próbować masy zanim dodacie)
  • łyżeczka czosnku suszonego
  • pieprz
  • bazylia 
  • olej 

Na początku przygotowujemy nadzienie. Tofu bardzo drobno kruszymy w palcach lub rozgniatamy widelcem. Na patelni rozgrzewamy nieco oleju i wrzucamy rozmrożony szpinak i tofu. Całość podsmażamy, dodajemy sos sojowy i pieprzymy. Dodajemy sojonez (możemy też rozmieszać w słoiczku 3 łyżki mleka sojowego, 3 łyżki oleju i łyżeczkę musztardy- to wspaniale zastąpi sojonez), chwilę mieszamy i zdejmujemy z gazu do przestygnięcia. Wstawiamy wodę na makaron: na 100 gramów makaronu dajemy 1,5 litra wody. Wodę solimy i dodajemy łyżeczkę oliwy. Makaron wrzucamy po kolei do wrzątku i bardzo delikatnie mieszamy. Gotujemy 11 minut. Makaron musi być al dente. Ostrożnie wyjmujemy pojedyncze muszle i rozkładamy każdą osobno na płaskiej powierzchni. Czekamy aż muszle chwilę przestygną i na dno żaroodpornego naczynia wylewamy sos pomidorowy składający się z passaty pomidorowej, czosnku, suszonej lub świeżej bazylii, łyżki oleju, soli i pieprzu. Przestygłe muszle delikatnie nadziewamy masą z tofu i szpinaku. Układamy w naczyniu na sosie pomidorowym i zapiekamy w temperaturze 180 stopni przez 12- 15 minut.




Makaron przekładamy na półmiski i polewamy sosem pomidorowym. Wierzch każdej muszli możemy posypać przed włożeniem do piekarnika startym wegańskim serem lub użyć fenomenalnego sera z ziemniaków i marchewki, który zrobił absolutny szał w internecie ostatnimi czasy ;) Przepis na ser ziemniaka i marchewki podam w następnej notce.




I oczywiście zapraszam do polubiania mojego fejsbukowego Fan Pejdża :)
Trzymajcie się i oczekujcie kolejnych tofu- przepisów :)