czwartek, 18 czerwca 2015

Chińskie danie z makaronem Chow Main i BIO Tofu :)

Cześć kochani!!
Notka ta powstała w ogromnych bólach, przy akompaniamencie zgrzytania zębami głośne złorzeczenia.. Niestety nasz 6 letni laptop, na którym miałam całe centrum sterowania, umarł :( Czekamy teraz do lipca, żeby wziąć kredyt i zakupić nowy sprzęt a ja skazana jestem na totalnie do niczego nie nadający się złom jakim jest mój stary Notebook :/ Nawet nie będę Wam pisać jak okrutnie on muli bo czasami mam ochotę płakać pisząc coś na Facebooku. Lepiej więc nie będę rozpisywać się o tym co złe i niedobre tylko o tym co dobre. A co jest dobre jak nie jedzenie? :) I tu przechodzimy zgrabnie do dzisiejszej propozycji jaką dla Was mam. Tym razem będzie to danie kuchni, z której korzystam baaaaardzo rzadko.. Nie wiem czemu ale nie przepadam jakoś specjalnie za kuchnią chińską, jakoś nie do końca ona do mnie trafia. Ale to danie jest totalnie pyszne!! Sycące, kolorowe, pełne różnych smaków i struktur. Danie możecie przygotować zarówno ze świeżych składników jak i użyć mrożonej mieszanki warzywnej dobrej jakości.

Składniki:


  • 250 gramów makaronu Chow Main (lub użyjcie 3- 4 makaronu z zupek chińskich ale takich grubszych wstążek np. Amino)
  • 1 kostka BIO Tofu marynowanego w sosie Tamari firmy Polsoja
  • 1 paczka Warzyw Na Patelnię Orientalnych (ja użyłam firmy Hortex) LUB 1 pociętą w słupki marchewkę, garść kiełków fasoli Mung, garść zielonej fasolki, 1 biała część pora pokrojona w talarki, 1 papryka pokrojona w słupki, 4 grzyby Mun pokrojone w paski
  • 1 opakowanie dowolnych kiełków (my akurat mieliśmy kiełki rzodkiewki)
  • 1 kopiasta łycha ;) niesłodzonego masła orzechowego (najlepiej własnej roboty)
  • 4 łyżki wrzątku
  • 1 łyżka czerwonej pasty curry (zostało mi z orientalnego tygodnia w Lidlu)
  • olej
  • sól
  • pieprz
  • papryka w proszku
  • czosnek w proszku
  • imbir w proszku
  • sos sojowy




Do woka wlewamy kilka łyżek oleju i rozgrzewamy. Na rozgrzany olej wrzucamy albo mrożonkę albo pokrojone świeże warzywa i kiełki. Smażymy aż warzywa będą miękkie. Jeśli używacie mrożonki to pod koniec smażenia doprawcie warzywa mieszanką przypraw. Jeśli używacie świeżych warzyw doprawcie według własnego gustu przyprawami, które wymieniłam jako ostatnie w składnikach :) W międzyczasie przygotowujemy makaron Chow Main zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu. BIO Tofu marynowane w sosie Tamari odsączamy, kroimy w sporą kostkę i smażymy na oleju aż kostka ładnie się przyrumieni i nabierze chrupkości.





Teraz czas na sos: masło orzechowe zalewamy kilkoma łyżkami wrzątku i dodajemy pastę curry. Rozcieramy tak by powstał sos gęstości śmietany. Gotowe warzywa z woka mieszamy z odsączonym makaronem Chow Main. Przekładamy do miseczek, na wierzch kładziemy podsmażone BIO Tofu i polewamy sosem orzechowym, I już możemy oddawać się jedzeniowej rozpuście :)




Danie jest naprawdę proste i bardzo szybkie do przygotowania. Z podanej powyżej porcji wychodzą 4 mniejsze porcje. Tak przygotowany makaron świetnie smakuje również następnego dnia odgrzany w pracy :)

Kochani a teraz kilka ogłoszeń parafialnych. Za tydzień (czyli dokładnie 27 czerwca) wyjeżdżam na praktyki z mojej szkoły. Nie będzie mnie przez 9 dni i wtedy będę zupełnie odcięta od świata bo spędzę te dni w schronisku dla psów MEDOR w Zgierzu więc jeśli ktoś będzie chciał mnie odwiedzić tam i poznać osobiście to zapraszam ;) Będę tam spędzać całe dnie od bladego świtu do ciemnej nocy. Z jednej strony trochę mi smuto, że moje urodziny wypadające 3 lipca spędzę z dala od rodziny i mojego P.O. męża a z drugiej będę przecież robić to co kocham. Mam dosyć mieszane uczucia co do tego ;) 
A kolejnym ważnym wydarzeniem w nadchodzącym czasie będzie bardzo ważny dla mnie dzień. Bo 16 lipca w końcu, w końcu, W KOŃCU będę miała psa!! :) Jadę wtedy pod Poznań i przywożę swoją nową córcię :)


Mała otrzyma imię Morticia od pięknej i uwodzicielskiej Morticii Adams ;) a w domu będzie po prostu naszą Morti :) I zastanawiam się nad rozpoczęciem nowej serii na blogu odnośnie szkolenia psów.. Tylko nie wiem czy po prostu nie lepiej będzie założyć nowego bloga TYLKO o psiej tematyce? Co o tym sądzicie kochani? Ten blog byłby stricte kulinarny a nowy traktowałby tylko o psach.. Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach co sądzicie. Liczę na Was i Wasze opinie :)
To wszystko na dziś, trzymajcie się, buziak :*

2 komentarze:

  1. Kochana, pisz koniecznie o szkoleniu psów, obojętne, czy tu, czy na nowym blogu. Obie opcje są dobre!
    Gratuluję nowego członka rodziny, jest śliczna! Też chcieliśmy adoptować rottkę, ale się nie udało. Za to zamieszkała z nami wielka sunia w typie moskiewskiego stróżującego, na oko 5-6-letnia. Jest suuuper!!!! Więc teraz mamy 3,5-letnią labradorkę i tego nowego wielkiego cudaka, który jest ostoją spokoju. Jestem szczęśliwa!

    PS. A za przepis dziękuję, zapisuję do wypróbowania!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ala, pisz o czym chcesz i gdzie chcesz :) ja próbowałam kiedyś rozbić moje zainteresowania na 3 blogi, ale zabrakło mi samozaparcia, żeby wszystko tak samo intensywnie prowadzić, stąd została "tylko" Dama Pik, na której jest wszystko. Zamiast pisać tylko o DIY albo o ciuchach, tak jak był pierwotny plan, pisze o tym, na co akurat mam wenę. Czyli niechcący wyszedł mi blog "lajfstajlowy" :P jeśli znajdziesz chwilę przed wyjazdem na mały miting to ja też się postaram ^^

    OdpowiedzUsuń