niedziela, 23 sierpnia 2015

Przepyszny, kremowy tofurnik czekoladowy.

Hej kochani!!

Przez ostatnie zawirowania i wydarzenia zaniedbałam bloga. To fakt, że ostatnio przebywanie i praca z Wisą zajmowała mi 90% wolnego czasu ale na szczęście sytuacja powoli się normuje. Minął już okres adaptacyjny Wisy u nas, sucz bezapelacyjnie uznała mnie za swojego przewodnika co baaardzo nam pomaga ogarniać nowe sytuacje jak na przykład jeżdżenie autobusem. Mimo, że widać, że boi się wsiadać bo autobusu i jechać w nim to robi to bo widzi, że ja się nie stresuję. Jest niezwykle pojętna, w lot łapie wszelkie sztuczki, szkoli się ją błyskawicznie. Jest wspaniała. No ale to już wiadomo :P Zaraz przejdę do przepisu (bo zostały do zrecenzowania 2 przepisy z udziałem BIO Tofu firmy Polsoja) tylko jeszcze wrzucę Wam (tym co szczęśliwie nie mają Fejsa) filmik  Wiską nie bojącą się krowy. A to spory wyczyn bo jak z daleka widziała krówki to nie chciała podejść ale gdy zobaczyła, że ja podchodzę do krowy i ją głaszczę to ośmieliła się.



A teraz wróćmy do tematu posta czyli tofurnika. Dawno go nie robiłam więc pomyślałam, że wykorzystanie do tego przepisu BIO Tofu będzie idealną sposobnością do popełnienia tego słodkiego grzechu ;)


Składniki:


  • 2 kostki BIO Tofu firmy Polsoja
  • 1,5 szklanki cukru lub innego słodu 
  • 2 paczki ciasteczek pełnoziarnistych (ja użyłam Bonitków z Biedry)
  • 5 łyżek masła orzechowego (spokojnie możecie zastąpić tłuszczem koko albo wegańską margaryną- ja wzięłam masło bo ostatnio kręcę go kilogramy)
  • 2 tabliczki czekolady deserowej
  • 2 budynie czekoladowe
  • sok z 1 cytryny
  • 1/2 szklanki mleka (ja użyłam czekoladowego skoro tofurnik ma być czekoladowy)
  • 1/3 szklanki oleju

Najpierw przygotowujemy spód. Ciasteczka pełnoziarniste mielimy w blenderze albo rozbijamy młotkiem na ciasteczkową mąkę. Mieszamy z rozpuszczonym tłuszczem koko lub margaryną albo- tak jak ja- zagniatamy z masłem. Masą wykładamy formę (ja niestety miałam tortownicę o średnicy 28 cm dlatego ciasto jest takie płaskie). Wstawiamy do zamrażalnika. 




Teraz czas na masę serową. BIO Tofu dokładnie odciskamy z nadmiaru wody. Pokruszyć i dodać sok z cytryny i cukier. Zmiksować na masę dodając mleko i olej. Masę odstawić i w kąpieli wodnej rozpuścić jedną tabliczkę pokruszonej czekolady. Dodać do masy tofurnikowej i na sam koniec wsypać 2 budynie czekoladowe. Miksować jeszcze chwilę. Masę wylać na zmrożoną wcześniej warstwę ciasteczkową. Tofurnik wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 stopni i piec godzinę lub nieco dłużej. Sprawdzać patyczkiem. 





Tofurnik wyjąć i odstawić do przestygnięcia. W tym czasie w kolejnej kąpieli wodnej rozpuścić drugą tabliczkę czekolady z kilkoma łyżkami mleka. Mleko dolewajcie po łyżce, żeby polewa nie wyszła zbyt rzadka. Na przestygniętym tofurniku rozsmarujcie polewę czekoladową. Et voila :)





Ciężko się powstrzymać przed zjedzeniem go w jeden dzień ;) Jest absolutnie pyszny, delikatny, kremowy i wcale nie tak zatykająco słodki. Jestem dumna z tak świetnego tofurnika :)
Róbcie, eksperymentujcie i delektujcie się. Ja idę na spacer z Wiską. 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz