niedziela, 26 kwietnia 2015

Tym razem przepis... tylko dla panów!!! :)

Witajcie kochani :)
Trochę czasu minęło od ostatniego posta, mój Fan Pejdż (klikamy i lubimy) też trochę zamarł ale to tylko dlatego, że ostatni tydzień spędziłam w leśnej głuszy gdzie zasięg internetowo- telefoniczny był bliski zeru. Ale opłacało się zrobić odwyk od Fejsa- szkolenie było obłędne. Dotyczyło pracy z psami problematycznymi i agresywnymi. Jestem bardzo zadowolona, nauczyłam się bardzo dużo, zdobyłam cenną praktykę i zmieniłam swoje poglądy co do kilku spraw. Na pewno jadę na to samo szkolenie w najbliższej przyszłości ale tym razem namówiłam mojego T., żeby pojechał ze mną :) W ogóle mój ukochany ostatnio zaczął się zastanawiać nad zrobieniem kursu trenerskiego. Cieszy mnie to, że podziela moją pasję związaną z psami. A propos mężczyzn- dzisiejsza notka będzie o tyle nietypowa, że będzie to przepis tylko dla panów!! I jak dyskryminować to całkowicie: tylko dla BRODATYCH panów. Takich prawdziwych drwali. I nie będzie dotyczył gotowania (mężczyzn lepiej nie wpuszczać do kuchni bo potem czyszczenie ścian i sufitów może być nieco frustrujące). Panie oczywiście też mogą przygotować taki olejek jako prezent dla swoich ukochanych. Bo jak wiadomo- ostatnio zapanowała moda na brody. A broda nie może sobie tak po prostu rosnąć bez żadnej pielęgnacji bo po jakimś czasie pojawi się na niej łupież a skóra pod włosami będzie wysuszona i swędząca. Modę na brody podchwyciły firmy kosmetyczne i zaczęły produkować odżywki, mydła i szampony do bród. I wszystko byłoby ok gdyby nie ceny tych specyfików. Bo jak masz gęstą brodę to musisz płacić!! I to ile!! Około 100 zł za malutką buteleczkę odżywki. Bo firmowa. A guzik. Zróbmy swoją. Taką, która wystarczy na wiele, wiele dłużej niż te sklepowe i jest ponad połowę tańsza. Ja wszystkie składniki kupiłam na allegro, tylko witaminę E w aptece i olejki w jakimś ekosklepie. Starajcie się kupować te z oznaczeniami eko, bio i tłoczone na zimno bo są po prostu najzdrowsze :)

Co potrzebujemy?



Od lewej ustawiłam kolejno buteleczki zawierające:

  • olej arganowy- 26 mililitrów
  • olej konopny- około 35 kropli
  • olejek jojoba- 26 mililitrów
  • witaminę E (do kupienia w aptece)- 30 kropli
  • naturalny olejek sandałowy- około 11- 13 kropli
  • naturalny olejek pomarańczowy lub mandarynkowy- około 12 kropli
  • strzykawka (taka 20 mililitrowa)
  • buteleczka z atomizerem (np. z Sephory- wtedy zróbcie 2 razy mniej olejku bo ich buteleczki są małe)


Taka ilość olejku wystarczy na około 6- 8 miesięcy i będzie kosztować Was dużo mniej niż sklepowe mieszanki. Receptura jest dosyć prosta- należy po prostu wlać ostrożnie wszystkie składniki olejku do buteleczki i dokładnie rozmieszać. Tylko nie przesadzajcie z olejem konopnym. Nie dawajcie go więcej niż w moim przepisie. Nawet dajcie mniej bo jeśli przedobrzycie to olejek będzie po prostu śmierdział. Olej konopny naprawdę mocno śmierdzi taką oborą i Wasz mężczyzna zmieni się w prawdziwego rolnika spędzającego całe dnie w oborze ;) Przynajmniej takie będzie mieć wrażenie ;)
Na gęstą brodę wystarczą 2- 3 kropelki albo psiknięcia z buteleczki z atomizerem. Ja najpierw mieszankę wlałam do buteleczki podróżnej kupionej w Rossmanie.


Ale mojemu brodaczowi niewygodnie było używać buteleczki z pompką, z której olejek wyciekał samoistnie i tłuścił wszystko dookoła to zakupiłam w Sephorze za 10 zł buteleczkę z atomizerem, która sprawdza się świetnie.




Przyznam, że broda pachnąca mandarynką jest po prostu boska!! A i po miesiącu codziennego używania zauważyłam, że kondycja brody mojego T. naprawdę się poprawiła. Włos jest lśniący i nawilżony i nie ma łupieżu. No i ten zapach!!!
Opłaca się robić takie rzeczy samemu, bo i robienie sprawia dużo frajdy i myśl, że obdarowaliśmy kogoś własnoręcznie zrobionym prezentem jest bezcenne :)
Trzymajcie się ciepło i do następnego postu!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz