poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Idzie nowe.

Bardzo nie lubię siadać do pisania po tak długich przerwach między wpisami. Zawsze wtedy odczuwam ogromne wyrzuty sumienia, że nie mam czasu prowadzić bloga tak na 100% i czuję zrezygnowanie, że mój blog nigdy nie przekroczy magicznej liczby tysiąca czytających lub polubiających mojego Fejbukowego Fan Pejdża. A wiem, że z czasem będę miała jeszcze mniej czsu jeśli wypali cały mój plan z otworzeniem własnej firmy. Nie wiem co wtedy będzie z blogiem. Ale nie ma co snuć czarnych myśli :) Żyję, jestem i jeśli ktoś potrzebuje kontaktu ze mną to wie gdzie mnie szukać w internetach :) 
Mały update co u mnie: NAJWAŻNIEJSZĄ, absolutnie cudowną wiadomością jest to, że w zeszłym miesiącu podeszłam do egzaminu zawodowego potwierdzającego moje kompetencje w zakresie behawioryzmu i szkolenia psów. Test teoretyczny był totalnym Armagedonem. 150 pytań. I egzamin na placu z psem. Zdałam!!! :) Kompletnie w to nie wierzyłam ale zdałam. Oficjalnie jestem psim trenere i behawiorystą. Od momentu egzaminu jestem dużo pewniejsza siebie. Wiem, że jeśli chcę to potrafię. Naprawdę czuję się zdecydowanie lepiej. 
Druga, fajna wiadomość jest taka, że niedługo... powiększy nam się rodzina!!! :) :) Nie- nie będę miała dziecka, borńcie mnie przed tym wszyscy bogowie. Przygarniamy drugiego psiaka. Jestem niesamowicie podekscytowana i szczęśliwa z tego powodu. Nasz wybór padł na malutką sunię, mieszkankę Jack Russel Terriera. Mała na razie jest u mojej koleżanki w Elblągu i mam nadzieję, że w ciągu 2, najdłużej 3 tygodni będzie już u nas. Nadaliśmy jej imię Raca. Zdrobniale Racuch ;) 



Dziewczyny już się poznały. Wisa oczywiście zaakceptowała małą od razu bo jest wspaniałym psem. Mała gorzej. To psiak po przejściach. Ma ooł 8 miesięcy a przez większość swojego życia była przetrzymywana w komórce i katowana przez poprzednich właścicieli. Bała się absolutnie wszystkiego. Na szczęście ciężka praca Moni- mojej kochanej koleżanki, która ukończyła tą samą szkołę co ja- daje efekty i Raca otwiera się coraz bardziej  na ludzi, psy i nowe przeżycia,  
Mój świat głównie kręci się wokół psów :) Na gotowanie mam coraz mniej czasu wiec dziś zaproszę Was na małą ale rewelacyjną przekąskę. Świetnie zastąpi niezdrowe (ale jakże pyszne) chipsy albo będzie po prostu przekąską w trakcie dnia. Ja często zabieram małe pudełeczko do pracy i uzupełniam tym samym białko w smaczny sposób ;)

Składniki:

  • 3 szklanki ugotowanej ciecierzycy (polecam ugotować samodzielne a nie brać z puszki ;) )
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • papryka w proszku
  • czosnek granulowany
  • sól 
  • pieprz
  • Chana Masala (indyjska przyprawa do dań z ciecierzycy)
  • chilli w proszku




Ugtowaną i osączona cieciorkę umieszczamy w dużym garnku. Wlewamy oliwę i sypiemy tyle przypraw ile lubimy. Przyprawy możecie też sobie dowolnie zmieniać- ja używam tych powyżej bo taka kombinacja smaków mi bardzo podchodzi. Wszystko dokładnie mieszamy, tak aby ziarna cieciorki ładnie obtoczyły się w przyprawach. Ziarna cieciorki wkładamy do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika i pieczemy około 30- 40 minut aż zaczną się robić złoto- brązowe. 




Musicie jednak kontrolować co kilka minut stan upieczenia cieciorki bo niestety ziarna szybko i łatwo się palą. Warto jednak poświęcić kilka minut na przygotowanie tej przekąski bo jest przepyszna i dużo zdrowsza niż chipsy lub paluszki. 




Mieszajcie, pieczcie i jedzcie!!! 
Smacznego ;) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz