Bardzo nie lubię siadać do pisania po tak długich przerwach między wpisami. Zawsze wtedy odczuwam ogromne wyrzuty sumienia, że nie mam czasu prowadzić bloga tak na 100% i czuję zrezygnowanie, że mój blog nigdy nie przekroczy magicznej liczby tysiąca czytających lub polubiających mojego Fejbukowego Fan Pejdża. A wiem, że z czasem będę miała jeszcze mniej czsu jeśli wypali cały mój plan z otworzeniem własnej firmy. Nie wiem co wtedy będzie z blogiem. Ale nie ma co snuć czarnych myśli :) Żyję, jestem i jeśli ktoś potrzebuje kontaktu ze mną to wie gdzie mnie szukać w internetach :)
Mały update co u mnie: NAJWAŻNIEJSZĄ, absolutnie cudowną wiadomością jest to, że w zeszłym miesiącu podeszłam do egzaminu zawodowego potwierdzającego moje kompetencje w zakresie behawioryzmu i szkolenia psów. Test teoretyczny był totalnym Armagedonem. 150 pytań. I egzamin na placu z psem. Zdałam!!! :) Kompletnie w to nie wierzyłam ale zdałam. Oficjalnie jestem psim trenere i behawiorystą. Od momentu egzaminu jestem dużo pewniejsza siebie. Wiem, że jeśli chcę to potrafię. Naprawdę czuję się zdecydowanie lepiej.
Druga, fajna wiadomość jest taka, że niedługo... powiększy nam się rodzina!!! :) :) Nie- nie będę miała dziecka, borńcie mnie przed tym wszyscy bogowie. Przygarniamy drugiego psiaka. Jestem niesamowicie podekscytowana i szczęśliwa z tego powodu. Nasz wybór padł na malutką sunię, mieszkankę Jack Russel Terriera. Mała na razie jest u mojej koleżanki w Elblągu i mam nadzieję, że w ciągu 2, najdłużej 3 tygodni będzie już u nas. Nadaliśmy jej imię Raca. Zdrobniale Racuch ;)
Dziewczyny już się poznały. Wisa oczywiście zaakceptowała małą od razu bo jest wspaniałym psem. Mała gorzej. To psiak po przejściach. Ma ooł 8 miesięcy a przez większość swojego życia była przetrzymywana w komórce i katowana przez poprzednich właścicieli. Bała się absolutnie wszystkiego. Na szczęście ciężka praca Moni- mojej kochanej koleżanki, która ukończyła tą samą szkołę co ja- daje efekty i Raca otwiera się coraz bardziej na ludzi, psy i nowe przeżycia,
Mój świat głównie kręci się wokół psów :) Na gotowanie mam coraz mniej czasu wiec dziś zaproszę Was na małą ale rewelacyjną przekąskę. Świetnie zastąpi niezdrowe (ale jakże pyszne) chipsy albo będzie po prostu przekąską w trakcie dnia. Ja często zabieram małe pudełeczko do pracy i uzupełniam tym samym białko w smaczny sposób ;)
Składniki:
- 3 szklanki ugotowanej ciecierzycy (polecam ugotować samodzielne a nie brać z puszki ;) )
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- papryka w proszku
- czosnek granulowany
- sól
- pieprz
- Chana Masala (indyjska przyprawa do dań z ciecierzycy)
- chilli w proszku
Ugtowaną i osączona cieciorkę umieszczamy w dużym garnku. Wlewamy oliwę i sypiemy tyle przypraw ile lubimy. Przyprawy możecie też sobie dowolnie zmieniać- ja używam tych powyżej bo taka kombinacja smaków mi bardzo podchodzi. Wszystko dokładnie mieszamy, tak aby ziarna cieciorki ładnie obtoczyły się w przyprawach. Ziarna cieciorki wkładamy do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika i pieczemy około 30- 40 minut aż zaczną się robić złoto- brązowe.
Musicie jednak kontrolować co kilka minut stan upieczenia cieciorki bo niestety ziarna szybko i łatwo się palą. Warto jednak poświęcić kilka minut na przygotowanie tej przekąski bo jest przepyszna i dużo zdrowsza niż chipsy lub paluszki.
Mieszajcie, pieczcie i jedzcie!!!
Smacznego ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz