poniedziałek, 28 listopada 2016

Placuszki śniadaniowe na słono.

Witajcie :)

Trójmiasto nawiedziła śnieżyca a wraz z nią przyszły choroby. Niestety uległam. Od soboty orbituję między łóżkiem a kuchnią. Czuję się okropnie. Ale z drugiej strony mogę przynajmniej bezkarnie pognić sobie w łóżku, nadrobić filmy i ciekawe artykuły.
Dziewuchy oczywiście szczęśliwe. Gniją ze mną. Dodatkowo Wisa naderwała więzadło w tylnej pytce, szalejąc jak pijany zając w kapuście i też leży.




Realizuję ostatnio fantazje kulinarne mojego lubego. Wczoraj zażyczył sobie placki na śniadanie. Nie byle jakie placki. Miały to być placki pomidorowe. Spróbowaliśmy ich kilka miesięcy temu podczas wizyty w Elblągu. Pojechaliśmy z Wisą do znajomych, u których przebywała na tymczasie nasza druga obecnie paskuda Raca :) Chcieliśmy poznać dziewczyny ze sobą. Jak widać na załączonej wyżej fotce wyszło ok a my wróciliśmy z przepisem na nowe, pyszne i tanie danie. Są banalnie proste w przygotowaniu a smak mają cudowny. Najsmaczniejsze oczywiście będą w lecie gdy można kupić wielkie i soczyste krajowe pomidory. Z podanych niżej proporcji wyszło około 12 placuszków. 


SKŁADNIKI:

  • 4 bardzo duże pomidory
  • 1 duża cebula
  • zastępstwo jajka- glut z siemienia lnianego lub pół kostki tofu (niekoniecznie)
  • mąka
  • woda
  • sól
  • pieprz
  • czosnek
  • bazylia
  • płatki drożdżowe

Pomidory i cebulkę kroimy w niedużą kostę i razem z sokiem wrzucamy do garnka lub miski. Dodajemy mąkę, wszystkie przyprawy (oczywiście według własnego uznania) i zastępstwo jajka. Jeśli nie chcecie używać zastępstwa jajka to wlewacie teraz wodę i manerwujecie proporcjami tak, żeby ciasta było dosyć gęste. Dolewacie wody lub dosypujecie tyle mąki, żeby placki w trakcie smażenie się nie rozpadały, Pierwsz tura u mnie rozpadła się okrutnie i była bardzo smaczną paćką. Druga tura wyszła już zacnie. 




Uważam, że te placuszki są absolutnie rewelacyjne bo są barrrdzo tanie i pyszne. Pasują na śniadanie, obiad i kolację. Już wpisaliśmy je na listę potraw "awaryjnych" czyli taki, które poratują nas pod koniec miesiąca gdy kasa się kończy a jeść trzeba ;) Są naprawdę pyszne. Nie skłamię jeśli napiszę, że przygotowanie ich sprawiło mi radość z samego rana. 



Czego chcieć więcej? Warzyw i uśmiechu od samego rana? Dokładnie! Mieszajcie, smażcie i zajadajcie, a w międzyczasie nie zapomnijcie wpaść na mojego Fan Pejdża i zostawić kometarz lub lajka!!




4 komentarze: