wtorek, 8 lutego 2011

Witam kochani,
Po milionowo letniej przerwie powracam do żywych ;) Wczoraj w naszym cudnym, pięknym, przytulnym mieszkanku miły Pan Monter podłączył nam modem i w końcu mamy łączność ze światem na standardowym poziomie. Teraz już wszystko jest ok., można żyć, pisać bloga i wrzucać zdjęcia pyszności. Tęskniłam za tym i za oglądaniem Waszych zdjęć i czytaniem notek. U mnie w skrócie cały czas się coś zmienia. Przeprowadzka „na wariata”, wydawania milionów na podstawowe artykuły użytku domowego bo w tym domu nie było nawet kosza na śmieci ani sztućców ani NIC !! Ale nie powiem, że te zakupy nie sprawiają mi przyjemności. Uwielbiam urządzać mieszkania więc jestem w swoim żywiole. Gorzej jak przychodzi do płacenia rachunku ale tłumaczę sobie, że to już będzie nasze i nie będzie trzeba potem kupować. Jeszcze czeka nas wizyta w IKEI i kupowanie szafek wiszących, półek, jakiś przegródek na ubrania, kompletów pościeli i prześcieradeł itp. Ale mieszkanko jest cudowne, czuję się w nim już jak u siebie. Co do spraw „domowych” to po wyprowadzce matka nie odzywa się do mnie już trzeci tydzień. Jakoś mi tego aż tak nie brakuje.. Odpoczywam od jej histerii i oskarżeń.. Przykro mi, że tak wyszło ale ja też mam swój próg wytrzymałości i nie będę słuchać przez całe życie, że jestem egoistką, chorą psychicznie, że mam rodzinę w dupie.. Ile można ;/
Jeśli chodzi o dietkę to nadal się nią katuję chociaż ostatnio przez kilka dni niestety oszukiwałam mocno :( Ale trzeba znów ostro się wziąć za siebie.. Obiecałam sobie, że do lata wjedę w rozmiar 38. Ostatnio upichciłam coś niesamowitego w czym się kompletnie zatracam. Pani dietetyk ułożyła mi przepis na leczo z tofu… Nic wymyślnego ani nowego ale dla mnie to nowość bo dotychczas nie cierpiałam papryki. Dzięki temu daniu pokochałam leczo i paprykę.. Przepis jest banalnie prosty:

>       po 2 papryki z każdego koloru
>       kostka wędzonego (koniecznie!!) tofu
>       2 pomidory
>       duża cebula
>       puszka pomidorów w sosie lub przecier z kartonika (nie koncentrat)
>       przyprawy
>       olej lub oliwa do smażenia

Tofu odsączamy, kroimy w kostkę, raczej większą niż mniejszą i przesmażamy na oliwie lub oleju do którego sypiemy od razu przyprawy. Ja ostatnio mam fazę na przyprawę do kurczaka z Biedry z serii „Przyprawy Świata”. Sypię ją tonami do wszystkiego.. Do tego pieprz czosnkowy i jeśli ktoś chce warzywko. Warzywa kroimy w kostkę, paski, piórka czyli jak Wam odpowiada, wsypujemy na patelnię z tofu i smażymy. Po kilku minutach smażenia jak warzywa zmniejszą objętość i zrobią się trochę miększe (?) dolewamy sosu pomidorowego i dusimy póki warzywa nie będą tak miękkie jak lubimy. Danie wygląda ślicznie a smakuje… Wręcz masakrująco :) Nie myślałam, że kiedykolwiek polubię paprykę a teraz mogę jeść to leczo codziennie. Spróbujcie jest naprawdę pyszne.

5 komentarzy:

  1. Smakowicie wygląda! A bez tofu będzie jeszcze smaczniejsze ;P.

    Co do rodziny to teraz już może być tylko lepiej! ^^

    Pozdrawiam, Pisak Cottie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Absolutnie się nie zgadzam !! Bez tofu nie ma tego dania, idealnie komponuje się ze smakiem leczo, jest cudne razem <3

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie cel to też rozmiar 38 do wakacji, a więc zostało jakieś półtora rozmiara...No i bez pomocy dietetyla, stawiam na własne doświadczenie życiowe, haha i sport! Absolutnie poprawia humor :O

    Co do leczo, u mnie zawsze w ścisłej czołówce w wakacje ze względu na większy dostęp do warzyw, ale z cukinia i kabaczkiem i parówkami sojowym zamiast tofu. Papryka oczywiscie też musi być, ale to chyba jasne :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Spróbuję Twojej wersji jak tylko będę już po diecie ;) Ja niestety muszę mieć motywację do odchudzania w postaci kasy płaconej pani dietetyk ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Prezentuje się ciekawie, nie powiem :D. Osobiście jakoś wolałabym bez tofu, ale chyba spróbuję zrobić takie po Twojemu. Te kolorki mnie urzekły.

    A z rodzinką tak to już jest - wkurzają, ale i tak kochasz, więc na bank im przejdzie niebawem.

    Pozdrawiam taaak bardzo i w ogóle powodzenia w IKEI :D.

    OdpowiedzUsuń