środa, 11 lipca 2012

Nadal średnio się dzieje.

Cześć.
Tak jak obiecałam- starałam się ogarnąć. Udaj mi się to powoli, z moim chłopakami w domu trudno się nie śmiać. Starają się bardzo, żeby mnie pocieszać robiąc ciągle coś strasznie głupiego i śmiesznego. Czasami tylko jeszcze dopada mnie niekontrolowany szloch wieczorami gdy znowu sobie przypomnę, że straciłam na zawsze ukochanego przyjaciela..
Dodatkowo w tym tygodniu chyba będziemy musieli pomóc odejść naszej Szilce. Nie chce już wychodzić na spacery, załatwia się w domu, ślini mocno i prawie w ogóle nie wstaje. Dziś miała bardzo silny atak padaczki. Co prawda dostała już leki od weterynarza (w trakcie ataku mój facet był akurat u weta więc od razu wziął dla niej leki) ale ja dostałam prawie ataku serca ze strachu. Może to dla Was kontrowersyjne i okrutne ale ja wolę chyba pomóc jej zasnąć w momencie jak ona się jeszcze w miarę dobrze czuje niż gdyby miała się nam np. w środku nocy udusić albo wyć z bólu.. Sama nie wiem. Te decyzje są najgorsze i potrafią skutecznie wyleczyć na jakiś czas z chęci posiadania zwierzaków..
Co do posiadania zwierzaków- w tym miesiącu trafi do nas kolejny, piąty już szczuras. Do oddania na forum  znalazłam wymarzonego czarnego szczura. A gratisowo jest to odmiana rex więc tym bardziej mnie to ucieszyło. 
Na poprawienie humoru rozciągam sobie uszy z 16 mm do 20mm. Jedno ucho już rozciągnięte.
Postanowiłam również do tej notki dodać przepis. Chociaż wydaje mi się to trochę niestosowne, żeby pisać o gotowaniu i usypianiu swojego psa. Jednak nie chcę Was zadręczać ciągle moimi smutkami. Tak więc podaję przepis na pesto z liści rzodkiewki, które znalazłam tu Vegan Nerd  zmodyfikowałam tylko i nie dodawałam cieciorki tylko oliwki. Okazuje się, że z czegoś co ludzie najczęściej wyrzucają można zrobić najpyszniejszy sos do makaronu jaki w życiu jadłam. Polecam Wam go gorąco. Zabulić trzeba tylko za orzechy bo one kosztują około 4 zł.

Składniki:
  • liście z pęczka lub dwóch rzodkiewek (ze świeżymi jędrnymi liśćmi)
  • garść orzechów włoskich 
  • 2 ząbki czosnku
  • olej
  • 4- 5 świeżych rzodkiewek
  • sól
  • pieprz
  • oliwki

Do blendera wrzucamy umyte liście z rzodkiewek, orzechy, czosnek, rzodkiewki, dodajemy sól i pieprz i wlewamy olej. Miksujemy aż do uzyskania gładkiej konsystencji. gotujemy makaron. Pod koniec gotowania odlewamy po 6 łyżek wody z gotowania makaronu na porcję. Mieszamy pesto i wodę z gotowania z ugotowanym makaronem i dodajemy pokrojone oliwki. Pycha!!!
A tu kolejne etapy przygotowywania pesto.






EDIT:
Przed chwilą T. pojechał do weterynarza.. Szilka miała 2 bardzo silne ataki padaczki. Już jej z nami nie ma. Strasznie mi przykro..

8 komentarzy:

  1. przykro z powodu Szilki :( ja zawsze jestem zdania że lepiej dzień wczesniej, niż dzień za późno.
    ja dzisiaj musiałam pomóc odejść Kaszance i nie dość, że samo w sobie było to cięzkie to jeszcze wetka taki zastrzyk jej dowaliła, że z bólu mnie pogryzła :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak mi przykro :( Zrobiliście co było w Waszej mocy, żeby miała cudowne życie, albo chociaż jego część. Przed miesiącem uśpiłam swoją bullterrierkę i wiem jaki to ból, ale wiem też, że gdybym ją trzymała przy życiu to byłoby to tylko z egoistycznych pobudek. Ściskam Cię mocno, nawet jeśli tylko wirtualnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci wspolczuje! Oby ta zla passa juz sie dla Ciebie skonczyla!

      Usuń
  4. :(
    Niech pozdrowi moje ukochane psiny po drugiej stronie tęczy...

    OdpowiedzUsuń
  5. chciałabym coś ładnego napisać, ale ojej...dupowato :( :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogromnie współczuję :( ech tyle nieszczęść. Mam nadzieję, że teraz będzie coraz lepiej...

    OdpowiedzUsuń
  7. Przykro mi z powodu psiaka :( Ja mam swoją Mikusię i jak sobie wyobraze zeby jej juz nie bylo na swiecie - to okropnosc ! Dlatego wyobrazam sobie jak sie czujesz !

    OdpowiedzUsuń