Pasztet Ali
- 400 gramów zielonej soczewicy
- 2 żytnie bułki z ziarnami
- 2 cebule
- 400 gramów pieczarek
- 2 ząbki czosnku
- paczka gałki muszkatołowej (10 gramów)
- sól
- pieprz
- czosnek granulowany
- majeranek
- skrobia ziemniaczana
- olej (około 300 mililitrów)
- bułka tarta
Soczewicę gotujemy w osolonej wodzie do miękkości, odcedzamy i zostawiamy do wystygnięcia. Pieczarki czyścimy, obieramy ze skóry i kroimy na plastry. Cebulę siekamy w kostkę lub piórka. Na patelni rozgrzewamy około 200 ml oleju i wrzucamy cebulę i pieczarki. Po około 5- 8 minutach wrzucamy do oleju porwaną na małe kawałki bułki, dolewamy pozostały olej i smażymy jeszcze kilka minut. Mieszankę odstawiamy do wystygnięcia. W tym czasie możemy zmielić soczewicę (maszynką do mięsa lub blenderem). Gdy mieszanka chlebowo- pieczarkowo- cebulowa wystygnie wrzucamy ją do blendera (nie da rady maszynką do mięsa przez ilość oleju), dorzucamy 2 ząbki czosnku i mielimy na gładką masę. Łączymy zmieloną soczewicę z masą grzybowo- chlebową, doprawiamy gałką muszkatołową, majerankiem, solą, pieprzem i czosnkiem granulowanym (wedle smaku). Zagęszczamy masę kilkoma łyżkami skrobi ziemniaczanej. Foremkę, w której będziemy piec pasztet smarujemy odrobiną oleju i wysypujemy bułką tartą. Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni (nie na termoobieg) i pieczemy pasztet około 45 minut. Potem włączamy termoobieg i dopiekamy pasztet jeszcze około 20 minut. Sprawdzamy patyczkiem czy jest upieczony. Z formy wyjmujemy i kroimy po całkowitym ostygnięciu. Konsystencja jest super- pasztet nie kruszy się ale jednocześnie bez problemu daje się rozsmarować. Na zdjęciu kanapka z pasztetem posmarowanym świeżym chrzanem.
Bardzo nieskromnie powiem, że pasztet jest przepyszny.
robię jutro! wygląda pysznie! ngdy nie robiłam pasztetu więc to będzie mój pierwszy....trzymaj kciuki żeby się udał bo jestem lewa do pieczenia haha :D
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki i koniecznie daj znać jak Ci poszło :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie szukałem czegoś fajnego do pieczywa i znalazłem - dzięki bardzo.
OdpowiedzUsuńSeba
Chyba też spróbuję go zrobić, wygląda zachęcająco :).
OdpowiedzUsuńp.s. chyba masz brudny obiektyw lub matrycę bo na obu zdjęciach, w tym samym miejscu widać zabrudzenie.
pozdrawiam
Sylvi
Sylvi- mam ufaflunioną matrycę to fakt ;)
OdpowiedzUsuńTo jest to czego szukałam od paru miesięcy! Spróbuję go zrobić w sobotę, akurat na mój "dzień folgowania" :D A co myślisz o dodaniu do niego suszonej żurawiny? Chyba nie będzie miała ona wpływu na zmianę konsystencji?
OdpowiedzUsuńCieszę się :) Dodawaj żurawinę, będzie bardziej wykwintnie :) Spoko pomysł!!
OdpowiedzUsuńWiem, że tak ni z gruchy ni z pietruchy, ale dlaczego na fejbukowej stronie "Veganizm Spróbujesz?" nie pojawiają się już Twoje nowe wpisy? Czy to ja coś przeoczyłem?
OdpowiedzUsuńStowarzyszenie Empatia raczej nie skłania się ku prawicowym bądź prawie- prawicowym ludkom i myślę, że może to być jeden z powodów dla których nie "upowszechniają" mojej twórczości.. ;) Ale fakt napiszę do nich bo nie po to godziłam się na udział w akcji, żeby potem być zignorowaną nie wiadomo czemu.
UsuńNapisałam, dostałam odpowiedź :) Bardzo miłą. Absolutnie nie ma to nic wspólnego z poglądami. Po prostu blogów jest ponad 50 w programie i kilka osób udostępnia notki i z tego bierze się rzadkie publikowanie akurat moich notek :)
Usuńczemu ja zawsze oglądam zdjęcia jedzenia nocą? masochistka.
OdpowiedzUsuńco tam u zwierzyńca?
Fajny blog, fajne przepisy (przyznam się że chyba sam spróbuje zrobić taki pasztet, tylko dodam żurawinę lub pistację), ale nad zdjęciami wypadałoby jeszcze troszkę popracować no i tą matrycę wyczyścić. Tak czy siak pozdrawiam. :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam soczewice, na pewno pyszny ten pasztet :)
OdpowiedzUsuńA czemu "Wypadało by popracować"? Nie widzę w nich nic złego.
OdpowiedzUsuńBo nie ma w nich nic złego tylko, że niektóre są ok, a niektóre wyglądają amatorsko (jak to z poprzedniego postu, czy o sosie do makaronu itp), do zdjęć takich jak na vegannerd, czy weganie.blogspot jeszcze trochę im brakuje, no ale pewnie to tylko kwestia czasu, jak będą na podobnym poziomie :)
OdpowiedzUsuńNo i kadrowanie, też wymaga trochę pracy. Tu talerz ucięty z jednej lub drugiej strony, gdzie indziej dół słoika, coś jest ucięte, czasami kadry wydają się za ciasne, troszkę nie przemyślane itp
OdpowiedzUsuńa coby Ci się za bardzo nie nudziło, nominowałam Cię do gimbazowej zabawy - Liebster Award :D
OdpowiedzUsuń