sobota, 9 lutego 2013

Kaszana..

Witajcie!
Bardzo Was przepraszam za ponad 3 tygodniową przerwę w pisaniu. Miałam istne urwanie głowy. Chyba nigdy nie dam rady umieszczać tu jakiś systematycznych notek. Mam nadzieję, że moje nieregularne pisanie nie zniechęci Was do czytania moich wypocin bo robię to przecież dla WAS :) Lubię gotować i pisać o jedzeniu i dzięki Wam to jest możliwe. Gdy są odbiorcy to jest po co pisać. Niezależnie od Waszych poglądów czy przekonań zawsze serdecznie witam w myślach nowych czytelników czy "obserwatorów". Cieszę, że jesteście ze mną i śledzicie moje poczynania zarówno kulinarne jak i prywatne.
Co do poczynań: dostałam pracę. Lepiej trafić nie mogłam. Gdy do końca okresy wypowiedzenia zostało mi 7 dni a ja byłam coraz bardziej zrozpaczona zadzwonił miły pan (teraz mój kierownik) i zaprosił na rozmowę. Poszłam i 20 minut po rozmowie dostałam telefon, że chcą mnie. Tak więc pracuję teraz w banku :) Warunki są rewelacyjne, zarówno te finansowe jak i pozostałe. Jedyny minusik to to, że praca jest w innym mieście ale przecież pracując w obozie pracy (czyli firmie ubezpieczeniowej na H) tez dojeżdżałam do innego miasta więc nie narzekam :) Cała droga zajmuje mi godzinę autobusami i kolejką.
Natomiast złą sytuacją jest zdrowia naszego Hansa :( Dziś mam przez to bardzo zły humor, martwię się i jest mi smutno. Hans jest cały obolały, przez zwyrodnienie kręgosłupa nie może wstawać, dodatkowo bardzo boli go przednia łapka.. Musimy go podnosić, żeby w ogóle wstał i pomagać mu iść bo inaczej się przewraca. Dostał dziś środki przeciwbólowe a od poniedziałku zaczynamy podawać cudowny lek- Gelacan. Oczywiście te dolegliwości, które teraz opisałam mu minął jutro lub pojutrze ale nienawidzę patrzeć jak on się męczy wstając i nie móc nic zrobić.. Śniło mi się dziś, że byliśmy z nim nad morzem i biegał szczęśliwy po plaży i wbiegał do morza (bo w moim śnie było lato). Miejmy nadzieję, że sen się spełni w tym roku..
Szczury, w liczbie 5 osobników, czują się doskonale. Nie chorują, niszczą na potęgę co tylko wpadnie im w zęby i są cudownymi towarzyszami życia. Niesamowicie kontaktowe paskudki.


A po podwieczorku zamorduję Was człowieki.


Żeby nie było notki bez przepisu to podrzucam Wam FENOMENALNY wręcz przepis na kaszankę. Ukradłam z bloga Miasto Wegan. Podchodziłam do tego przepisu trochę nieufnie ale opinia znajomej blogerki przekonała mnie do spróbowania. Jeżeli pamiętacie smak mięsnej kaszanki i lubiliście go (bo ja bardzo) to nie wahajcie się- smak jest IDENTYCZNY. Wypróbowałam na mojej mamie (mówiąc wcześniej z czego jest zrobiona) i mama była bardzo zaskoczona, że smak jest praktycznie identyczny. A tu macie przepis:

Składniki:

  • 500 gramów czarnej fasolki
  • 1 torebka kaszy jęczmiennej
  • 1 torebka kaszy gryczanej
  • 2 duże cebule
  • pieprz
  • sól
  • majeranek (ja dałam dużo bo uwielbiam)
  • gałka muszkatołowa (z nią ostrożnie)
  • odrobina oleju do usmażenia cebuli

Fasolkę namaczamy na 12 godzin. Płuczemy i gotujemy w osolonej wodzie do miękkości. Zostawiamy do ostygnięcia. W międzyczasie kroimy i smażymy cebulę. W osolonej wodzie gotujemy kasze (oczywiście w dwóch różnych garnkach). Fasolkę mielimy w maszynce do mielenia. Dodajemy zmielonej fasoli usmażoną cebulkę, obie ugotowane kasze i doprawiamy do smaku. Masę albo możecie podsmażyć na patelni albo (tak jak ja zrobiłam) zawinąć w folię aluminiową w takie "cukierki" i wsadzić do piekarnika. Jeść oczywiście ze świeżym pieczywem i musztardą. Jest przepyszna. I z góry wybaczcie formę tej potrawy..




Wiem, że na zdjęciu wygląda jak.. Wiadomo co.. Próbowałam ulepić coś innego ;) Wyszła mało zgrabna parówa. Ale na zdrowie i smacznego. Opłaca się bo to potrwa bez tłuszczu i bardzo sycąca.

7 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za Hansa, mam nadzieję, że lekarstwa postawią go na łapy!

    OdpowiedzUsuń
  2. jaki zły wzrok :D

    kciuki za Hansika.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak przystało na kaszankę wygląda obrzydliwie :P I przyłączam się do życzeń zdrowia dla szczurka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za życzenia :* Aniko- chory Hans to nasz psiak :) Ale Wasze życzenia podziałały- jest wpół do pierwszej a Hans wyszedł sam na spacer i nawet mniej utyka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo dobry przepis, zrobiłam i ten posmak mnie poraził - faktycznie jak kaszanka
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  6. ej, bo chcę to zrobić dla staruszka na urodziny :D moja torebka kaszy jęczmiennej ma 1kg- a Twoja ile? ;)

    OdpowiedzUsuń