Po wyprodukowaniu swojego, domowego masła orzechowego nic już nie przekona Was do kupna gotowego. Nic też nie przemawia na korzyść tych sklepowych. Wasze domowe masło nie zawiera cukru (o ile go sami nie dodacie), nie zawiera dodatku oleju palmowego co czasami się zdarza w masłach kupnych, ma rewelacyjny, niepowtarzalny smak (całkiem inny niż ten, który znacie ze sklepowej półki) no i przede wszystkim CENA!! Za pół kilo masła zapłacicie tylko ile za pół kilo orzeszków!! Dajcie mi masło orzechowe w takiej cenie ;) Więc oficjalnie ogłaszam, że już nigdy nie kupię gotowego masła orzechowego. Bo po co skoro tyle frajdy jest z robienia własnego? ;)
Można też wyjadać ze słoika palcem jak normalny, cywilizowany łasuch.
W wykonaniu masła orzechowego nie tkwi żadna filozofia. Trafiłam na wiele przepisów, które nakazują dodać do miksowanej masy wody albo nawet oleju.. Nie wiem po co skoro orzechy i tak same w sobie są już bardzo tłuste a dodanie oleju chyba popsułoby smak. Inni sugerują bo do masy dodać sól lub cukier. Ja nie dodaję nic i też jest pysznie :) Tak więc kupujcie niesolone orzechy i kręćcie z nich nieograniczone ilości pysznego, aksamitnego masła orzechowego :)
Moja ulubione kompozycja. Przebija nawet banany położone na kanapce.
a jaki to ten najlepszy blender jeśli można spytać? ;)
OdpowiedzUsuńTeż jestem ciekawa co to za blender, bo mam w planach kupno:)
OdpowiedzUsuńSłuchajcie, szukałam go nawet na allegro i ni ma :( To stary brendel firmy Tomado o mocy 400W. Widziałam tylko, że są dostępne na e-buyach niemieckich ale w Polsce nie mogę ich nigdzie znaleźć bo chętnie kupiłabym drugi taki o większej mocy.
OdpowiedzUsuńJa trochę soli dodaję, ale niedużo. Sklepowe masła orzechowe są dla za słone :) Teraz mam plan- kupić w badapaku orzechy ziemne surowe, uprażyć je samodzielnie w piekarniku z niższej temperaturze (do 140 stopni, wtedy lepiej zachowują się właściwości) i zrobić kuuupę domowego masła :)
OdpowiedzUsuńno kuuurde, raczej! też kręcę z biedrowych orzeszków. Raczej rzadko, bo jak już je zrobię to wpierniczam cały słoiczek w takim tempie że wstyd mówić :P doskonałe też jako sos do makaronu z warzywami! Acha, ja moje orzeszki najpierw rozdrabniam w takim blenderze z pojemniczkiem- muszę oklejać taśmą przerwę między pokrywką a kubkiem bo orzechowe paproszki fruwają po całej kuchni. A później ręcznym, jak chcę mieć mega gładkie masło [chociaż wolę takie z kawałkami orzeszków- mmm...]
OdpowiedzUsuńcudna opcja takie masło :) a na kanapce to najlepiej w połączeniu z kremem typu nutella <3
OdpowiedzUsuńO rany, w taki sposób tego nie próbowałam :D To już wyższy level rozpusty ;) Must try!
OdpowiedzUsuń