Jak Wam minął Sylwester? My jakoś co roku nie ekscytujemy się tym dniem, jesteśmy mega dziadami ;) Dzień jak co dzień tylko cyferka w kalendarzu się zmienia. W tym roku poszliśmy na tak zwaną domówkę i w sumie najgorsza nie była. Najlepsza również ;) Oglądanie fajerwerków na plaży o północy (nie lubię fajerwerków i nóż mi się w kieszeni otwierał gdy zobaczyłam, że kilka osób przyprowadziło swoje psy na pokaz :/ ) przypłaciłam zapaleniem gardła więc w nowy rok weszłam z chorobą. Siedzę teraz obolała jak cholera (mięśnie mnie okrutnie od choroby bolą) i zasmarkana i myślę co by Wam za przepis podrzucić. Od 3 dni mam kompletnie zatkany nos a co za tym idzie- zupełnie straciłam smak. Nawet nie wiecie jaka to dla mnie katorga. Kocham gotować, kocham jeść (co widać po mnie niestety) a utrata smaku to okrutna tortura. Wczoraj ugotowałam zupę pomidorową z mlekiem kokosowym i nawet nie mogłam jej doprawić bo nic nie czułam :( Mój T. musiał to zrobić za mnie. Koszmar. Żyję więc wspomnieniami cudownych smaków przeżuwając pozbawioną smaku kanapkę. I przypominam sobie najpyszniejszą pastę DIY do chleba, jaką jadłam.. Domowy paprykarz z rybnym smakiem <3 Tak więc do roboty ;)
Składniki:
- 4 duże marchewki
- 2 duże pietruszki
- 1 malutki seler lub kawałek z większego (nieduży)
- 3 cebule
- 2 listki glonów nori (to te do zawijania sushi ;) )
- 2 pomidory
- torebka ugotowanego brązowego ryżu (zdrowo ma być, a co!)
- przecier pomidorowy z kartonika
- olej
- sól
- pieprz
- czosnek granulowany
- szczypta papryki ostrej
- szczypta papryki słodkiej
Ryż gotujemy w osolonej wodzie do takiej twardości lub miękkości jak lubimy. Również warzywa gotujemy w osolonej wodzie do miękkości i gdy już ostygną- ścieramy ja na tarce na grubych oczkach. Pomidory sparzamy wrzątkiem i obieramy ze skóry. Kroimy w kostkę (można usunąć nasiona, ja najczęściej tak robię). Cebulę obieramy i siekamy w kosteczkę a potem podsmażamy na oleju, dodajemy pokrojone pomidory i dusimy jeszcze przez kilka minut. Listki nori albo siekamy drobniutko albo rozdrabniamy za pomocą blendera. Ja zmieliłam je w młynku do kawy częściowo na mąkę a częściowo na malutkie płatki. W dużej misce mieszamy wszystkie składniki ze sobą, dodając przecier pomidorowy i przyprawy. Przecieru dodajemy tyle, żeby konsystencja była najbardziej zbliżona do puszkowego paprykarza. Przyprawiamy i gotowe. Zapewniam Was, że nigdy już nie zatęsknicie za puszkowym paprykarzem- ten jest obłędny :)
Oczywiście jeśli nie brakuje Wam smaku ryby nie musicie dodawać listków nori. Bez nich ta pasta też jest przepyszna. Jednak mi nadal, mimo 6 lat odstawienia, bardzo brakuje smaku mięsa i lubię kombinować z jego imitacjami :)
A na koniec Szprot, który choruje razem ze mną. Cierpi na tak zwany weltschmerz :D
Standardowo zapraszam Was serdecznie do lajkowania mojego Fan Pejdża na Fejsie kto jeszcze tego nie zrobił :)
P.S. Czy ktoś poleci jakiś kalendarz ścienny fundacji, schroniska czy cokolwiek związanego z pomocą dla zwierząt? Korabki nie wypuściły chyba kalendarza w tym roku? Ktoś, coś?

Jak nie, jak tak http://schronisko.info.pl/kalendarz2015 ;)
OdpowiedzUsuńA tak w ogóle to wszystkiego dobrego w nowym roku, zdrowia przede wszystkim! :)
UsuńO rany, wielkie dzięki!!! Jak mogłam na to nie trafić ;) Już kupiony :) Wieeeelkie dzięki i moc buziaków dla Ciebie :*
UsuńCieszę się, że pomogłam :) pozdrawiam :*
UsuńPatrząc na skład paprykarz jest przepyszny (i na kanapce też super się prezentuje;)). Ja zawsze robię z marchewki i kaszy jaglanej, ale w końcu muszę wymyślić coś nowego :P
OdpowiedzUsuńZ kaszy jaglanej jeszcze nie próbowałam.. Koniecznie trzeba to zmienić!! :)
UsuńDobrze widzieć/przeczytać, że obie kontuzje Twoich stóp poszły w niepamięć :) Zdrówka w nowym roku życzę! :)
OdpowiedzUsuńZdrowia!!!
OdpowiedzUsuńDziękuję kochana :) :*
Usuńja mam aż za dużo- trzy kalendarze korabiewickie, jeden vivy i jeden pies szuka domu. masakra, chyba muszę kilka oddać, ale szkoda, wszystkie takie ładne.. ;) ostatnio też szaleję z listkami nori- kupiłam na allegro 50 arkuszy bo te z marketów by mnie wykończyły finansowo. wrzucę dziś na bloga przepis na wypasioną pastę rybną z fasoli, stestuj :) co do kataru- współczuję, też nienawidzę nic nie czuć! I właśnie zaleczyłam przeziębienie które też mnie w nowy rok dopadło. Dużo czosnku, kawa zbożowa albo ciepła woda z imbirem, chilli i cynamonem to jest TO! A na bolące gnaty podobno pomaga napar z lipy. Także zdrowiej :)
OdpowiedzUsuńKurcze o tym nie pomyślałam- allegro! Już sobie wyszukałam i po wypłacie kupuje paczkę 50 listków. Ale będę szaleć <3 Dzięki za podrzucenie pomysły i za życzenia zdrowia :) Ściskam!
Usuńnie ma sprawy ;) ja przy okazji kupiłam też 1l sosu sojowego kikkomann i silken tofu, którego jeszcze nie próbowałam i z jednej strony jestem ciekawa, a z drugiej szkoda mi go otwierać ;) taki syndrom chomika :)
UsuńCiekawy przepis. Napewno zrobie.
OdpowiedzUsuńhttp://wegeewka.blogspot.com/
Polecam bo jest pyszna i idę czytać Twojego bloga. Pozdrawiam :)
Usuń