piątek, 7 sierpnia 2015

Matka Polka w końcu dorwała się do kompa...

Witajcie kochani!!
Na początku chcę Wam wszystkim podziękować, że nadal ze mną jesteście. Mimo mojej niesumienności i braku czasu. Wielkie dzięki bo to właśnie WY sprawiacie, że podejmuję się nowych wyzwań kulinarnych i staram się rozwijać- chociażby jeśli chodzi o jakość zdjęć ;)
Weszłam dziś na bloga i przeraziłam się. Ostatni post był równo miesiąc temu. Zleciało jak z bata strzelił... Ja totalnie nie mam teraz czasu- ciągle coś robię, ciągle latam, biegam, szkolę i uczę. Wisa zajmuje mi praktycznie 90% wolnego czasu. Codziennie rano wstaję o 4:50 (skończyło się wysypianie do 6:10) i lecę na godzinny spacer po polach z nią. I powiem Wam, że nigdy bym nie pomyślała, że to sprawi mi przyjemność ;)




To dla mnie zupełnie nowe uczucie- iść przez pola i patrzeć jak budzi się dzień. Jak słońce wychodzi, jak zwierzęta budzą się do życia a te nocne uciekają do swoich kryjówek. Mieszkam tu już 4 lata a dopiero w tym miesiącu zobaczyłam na własne oczy zające, sarnę i Pana Lisa (nie wiem czemu od razu pomyślałam, że to Pan Lis a nie Pani Lisica). Wisa znalazła jego norę. Oczywiście nie zbliżałyśmy się do niej zbytnio, żeby nic Lisowi nie popsuć. 




Ja zawsze nie cierpiałam chodzić... A tym bardziej jeśli spacer z psem wiązał się z owinięciem się smyczą i zabezpieczenie psa w kaganiec i szelki u monitorowanie tylko okolicy czy przypadkiem na horyzoncie nie pojawia się ktoś kogo mój pies mógłby zamordować... Nie zrozumcie mnie źle- Waluś był przecudowny i nie narzekam tylko mówię jak było. Spacer z nim nie był przyjemnością. Teraz zachłystuję się spacerami i wspaniałymi widokami gdy wszystko wokół budzi się do życia.





No i dzięki temu polubiłam chodzenie :) Tak, wiem jak absurdalnie to brzmi ale naprawdę nienawidziłam chodzić. Przejście 2 kilometrów było dla mnie męczarnią, woziłam tyłek autobusem nawet jeśli chodziło o odległość dwóch przystanków. A teraz 10 kilometrowy spacer to dla mnie narkotyk. Serio, po takim spacerze czuję się jak naćpana.




Jest po prostu świetnie. Psica jest mądra i ma przecudowny charakter. Jest przekochana i wpatrzona w nas bezgranicznie. No i do tego jest naprawdę śliczna. I absorbująca. Jak małe dziecko. Przez kilka pierwszych nocy kompletnie się nie wysypialiśmy bo Wiska kręciła się w nocy i marudziła. Przez tydzień od przywiezienia jej do domu jej stres adaptacyjny objawiał się tym, że... sikała raz na dobę. Przyprawiała mnie tym o palpitacje serca bo siedząc w pracy ciągle martwiłam się, że zsika się w kenelu i będzie musiała w tym siedzieć póki nie wrócę. Naprawdę czułam się (i nadal się czuję) jak matka pierwiastka. Bo nigdy w sumie nie mieliśmy szczeniaka. W sumie 12 miesięczny pies to jeszcze trochę szczeniak. Co innego niż 12 letni Hans czy 5 letni Waluś- stateczny pan pies. 
Ale spoko- dajemy radę ;) Minęły 2 tygodnie od kiedy zaczęłam już pracę z nią i mała jest bardzo pojętna. Umie już komendy "siad", "zostań" i "nos"- czyli targetowanie. Czuję, że będzie dla mnie ogromną pomocą w pracy z psami bo ma fantastyczny charakter i doskonale dogaduje się z innymi psami.


Ze swoim ulubionym kumplem- Drakiem.


Drako i Wiskacz.


I mimo, że czasami mam ochotę złapać się za głowę i krzyknąć "w co ja znowu się wplątałam!!" to naprawdę mega się cieszę, że ją mamy. Dzięki niej poznałam 2 bardzo fajne dziewczyny, z którymi chodzimy na wspólne spacery. A ja, jak każdy kto mnie zna to wie, mam problem z poznawaniem nowych ludzi ;) Ale psiarze to zupełnie co innego- od razu jest między nimi chemia :D Ja po prostu od 3 tygodni żyję na innej, zajebistej planecie o nazwie "Mam Przefantastycznego Psa" :) Wiem, że muszę nadrobić sporo recenzji. Zostały jeszcze 2 przepisy z użyciem BIO Tofu i cała paczka od firmy Primavika- bo dostałam do testowania kolejne pyszne produkty ;)







Notki będą teraz częściej, postaram się wrócić do rytmu 2- 3 postów miesięcznie. Sporo do nadrobienia jest i też muszę się nauczyć tak sobie organizować czas, żeby mieć go tyle samo co miesiąc temu i dodatkowo mieć psa wybieganego i wyszkolonego. A na koniec zdjęcie Wiskacza :)



Zapraszam Was też ma mojego Fan Pejdża na Fejsie :)  




2 komentarze:

  1. sznycelki z primaviki sa pierwsza klasa!

    OdpowiedzUsuń
  2. pies cudo, widoki cudo, nie dziwi, że teraz kochasz spacerki :)

    OdpowiedzUsuń