Przybycie każdego nowego zwierzęcia do naszego domu jest dla mnie zawsze sporym przeżyciem. Jednak nic nie wymaga tylu przygotowań z mojej strony co oczekiwanie na psa. Psy kocham szczególnie. Nie wyobrażam sobie bez nich życia. W moim domu psy były od kiedy pamiętam. Już jako 5 letnie dziecko pamiętam niezwykle cierpliwego i kochanego cocer spaniela Smyka wziętego przez moich rodziców z Ciapkowa. Teraz dom bez psa jest dla mnie tylko pustymi, zimnymi ścianami, do których aż nie chce się wracać.
Po odejściu Walusia oboje mieliśmy potłuczone serca. Waluś zmienił nasze życia i pozostawił ogromną pustkę po sobie. Przeżyłam niewyobrażalnie długie 10 miesięcy w domu bez psa. Wystarczy. Za dokładnie 8 dni- 16 lipca bladym świtem wyruszam do Murowanej Gośliny koło Poznania bo moje cudne maleństwo, naszą córcię :)
Odliczam dni jak do porodu. Serio!! Czuję się jak matka, która lada dzień ma rodzić ;) Wyprawkę ogarnęliśmy już w połowie z rzeczy, które zostały nam po Walutku. Ale nie potrafiłam sobie odmówić kupienia kilku, zupełnie niepotrzebnych psu, ale jakże pożądanych przeze mnie gadżetów jak na przykład ta mata pod miski:
Każdego dnia przeżywam mieszaninę uczuć: od skrajnej radości po strach. Z jednej strony cieszę, że trafi do mnie 11 miesięczny maluch, jeszcze nie wyszkolony, dzięki któremu będę mogła sprawdzić swoje umiejętności trenerskie i behawiorystyczne. Z drugiej strony jak sobie pomyślę, że już nie będzie spania do 5:50 tylko trzeba będzie zrywać się o 4:50 bez względu na to czy będzie lał deszcz czy sypał śnieg, czy z nieba będzie się lał żar, czy trzaskał mróz tooo.. Typowe dylematy i lęki młodej matki, prawda? ;)
Na razie czas upływa mi na emocjonalnym odliczaniu dni. Każdego dnia wymyślam jej inne imię. Miała być już Morti, Baribal, Zgrzyt, Uzi, Pepesza, Mania, Niunia a ostatnio wygrała zdecydowanie Wiska. Wiska jak Vis- polski pistolet. Takie swojskie i z charakterem. Nie wiadomo czy jak mała już będzie u nas to nie wymyślimy dla niej zupełnie innego imienia.
Postanowiłam też, że zacznę prowadzić V-Loga (tak to się pisze?) na Youtubie. Założę własny kanał i będę pokazywać jak szkolę, spędzam czas i rozwijam umysłowo i emocjonalnie mojego psa. Myślę, że będzie mi wtedy łatwiej wyłapać swoje błędy oglądając siebie na filmie. A ja akurat jestem baaaardzo krytyczna wobec siebie. Również liczę na to, że Wy zaserwujecie mi konstruktywną krytykę ;)
Na razie tyle chciałam Wam powiedzieć. Dużo emocji targało mną w trakcie pisania. Myśląc o tym- przeżywałam to. Dzięki, że przeczytaliście. Nie zapomnijcie zostawić kilku słów od siebie w komentarzu :) Pozdrawiam Was ciepło.



Witaj:) O jak ja Cię rozumiem!!:) i wiesz, ciesze się, że jest takich miłośników zwierząt coraz więcej!!!:) Gratuluję z całego serca nowej istotki w domku, niechaj się Wam dobrze razem żyje:) ..i z chęcią wypatruję już kolejnych wpisów, zdjęć i filmików:)
OdpowiedzUsuńWszystkiego Dobrego:) Pozdrawiam cieplutko:)
Serdecznie dziękuję :) Na Fan Pejdżu na pewno pojawi się sporo jej zdjęć :) Jeśli masz Fejsa to zaglądaj czasami. Jeśli nie to.. zazdroszczę ;)
UsuńPozdrawiam serdecznie!!
oo super, czekam na vloga, może pomoże mi w zrozumieniu mojej suczy :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że to wypali. Nawet nie wiem czy ogarnę programy do obrabiania filmów..
UsuńDoskonale Cię rozumiem. Ja ostatnio przeżyłam niewyobrażalnie 10 długich miesięcy w domu bez kota, po tym, jak odeszła moja Kicia.
OdpowiedzUsuńAż dwa tygodnie temu pojawiła się Inka. Moje maleństwo. Siedziałam na podłodze, bawiłam się z nią i ryczałam jak głupia, ze szczęścia, że ją mam ;)
Też nie czuję u siebie jakiegoś instynktu macierzyńskiego, zwierzęta są dla mnie jak dzieci.
I też towarzyszyły mi obawy, mimo, że mam duże doświadczenie w opiece nad zwierzętami. Nie martw się, wszystko na pewno będzie ok! Powodzenia :)
Uspokoiłaś mnie :) I bardzo się cieszę, że nie tylko ja mam takie "dziwne" rozkminy i wahania :)
Usuń