sobota, 9 marca 2013

Inspirujący ludzie..

Dzisiejsza notka będzie całkiem inna niż każda poprzednia tu opublikowana. Będzie o CZŁOWIEKU. Pisząc ją nadal jestem zaskoczona, że zdecydowałam si to napisać. Tak naprawdę cały czas mam mokre od łez policzki bo dosłownie niecałe 5 minut temu skończyłam oglądać króciutki filmik. Jedna z moich koleżanek udostępniła go na Fejsie. Widziałam miniaturkę już wczoraj ale stwierdziłam, że to pewnie nic ciekawego. Dzisiaj jednak znalazłam 5 minut by go obejrzeć. Rzadko kiedy filmy o ludziach tak mnie poruszają. Bo ja ogólnie nie przepadam za ludźmi. Nie ruszają mnie piękne historie o nich jeżeli nie są powiązane ze zwierzętami.. Taka już jestem od kiedy pamiętam. Ufam tylko kilku osobom w moim życiu, na palcach obu rąk można policzyć osoby, które są naprawdę dla mnie ważne i bliskie. Nie lubię nawiązywać nowych znajomości. Ogólnie nie przepadam za ludźmi. Może i jestem dziwiakiem, który całą podstawówkę był prześladowany przez klasowe "gwiazdy". Bo nie trenowałam tańca towarzyskiego tylko karate. Bo nie jadłam "lanczu" na przerwie tylko zwykłe kanapki. Bo trzymałam się chłopakami a nie z dziewczynami, które były (akurat u mnie w podstawówce w klasie) strasznie tępe. Bo od kiedy pamiętam kochałam zwierzaki i ciągle się nimi zajmowałam. Pamiętam, że pewnego razu, po jakiejś mojej dłuższej nieobecności w szkole, podeszła do mnie jedna z tych "klasowych gwiazd- przywódczyń", stanęła przede mną i na cały głos zapytała "Co ta szmata tu robi??". Wiecie co wtedy zrobiłam? Spuściłam głowę i udawałam, że czytam książkę i próbowałam nie dopuścić do tego, żeby się rozpłakać.. Teraz już taka nie jestem. Gdyby ktoś powiedział o mnie tak dziś, per "szmata", dostałby takiego liścia, że nogami by się nakrył. Wtedy byłam totalnym popychadłem. Może stąd bierze się we mnie ta cała wściekłość i niechęć do ludzi. Gdyby miała wybierać z kim spędzę resztę życia- z kilkoma bliskimi osobami i zwierzętami albo z ludźmi- bez wahania wybrałabym to pierwsze.
Dlatego sama się dziwię, że historia tego człowieka tak strasznie mną wstrząsnęła. Proszę obejrzyjcie ten filmik, trwa niecałe 5 minut.


Zaczęłam go oglądać dosyć znudzona. Po pierwszej minucie zrobiło mi się żal tego gościa. Po drugiej minucie łzy napłynęły mi do oczu a pod koniec ryczałam jak głupia.. Uświadomiłam sobie jak bardzo jestem żałosna.. Jak beznadziejna jestem ze swoimi "wielkimi problemami"- że nie mogę schudnąć, że nie lubię swojego ciała, że w nowej pracy mam mnóstwo nauki, że mam mało czasu dla siebie.. Koleś z filmu uświadomił mi, co to są PRAWDZIWE problemy. I że nie ma czegoś takiego jak "nie uda mi się". On był SKAZANY na kalectwo. Ale mówił "Just because I can't do it today doesn't mean I can't do it some day". I dawał radę!!! Chodzi. Biega. Joga pomogła mu stanąć na nogi. Ten gość jest od dziś inspiracją dla mnie. Jest WIELKI. I powinien być inspiracją dla każdego kto w siebie nie wierzy, mówi "nie uda mi się, nie potrafię".. Warto nie wierzyć w wyroki jakie wydają inni wobec nas "nie nadajesz się do tego, nie zrobisz tego, nie będziesz już nigdy w stanie..". Warto walczyć i pokazać innym a przede wszystkim sobie. Że nadaję się. Dam radę. 

22 komentarze:

  1. "Lancze" zamiast kanapek w podstawówce? Takie słownictwo u dzieciaków z podstawówki? Coś trudno mi w to uwierzyć, no ale może gdzieś zdarzają się takie nowobogackie patologie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdarzały się u mnie gdzie klasowa "gwiazda" była bogata, mieszkała w ogromnej willi i na ferie zimowe jeździła do Kenii "bo w Polsce zimno i nudno". A dodatkowo było to 13 lat temu, jak miałam 13- 14 lat. Ale jak nie wierzysz to Twoja sprawa. To są moje wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. rzeczywiście poruszające. właśnie skończyłam robić ćwiczenia, choć mówiłam sobie że nie chce mi się ich dziś robić. ale było warto, skoro On się nie poddał to i ja się nie poddam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Alex@ Nie do końca rozumiem czy Twój komentarz jest złośliwy czy napisany poważnie ;) Tak, doszukuję się wszędzie złośliwości bo wydaje mi się, że każdy się ze mnie podśmiewa ;P Jeżeli napisałaś serio to gratulacje- tak trzymaj :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja do ludzi inspirujących inne osoby dołączyłabym jeszcze Nicka Vojicic'a ( http://www.youtube.com/watch?v=ciYk-UwqFKA ). Pewnie go znasz, ale dla mnie to jest kwintesencja kogoś kto stawia czoła przeciwnościom losu i na dodatek zaraża innych swoim uśmiechem i uświadamia innych, że należy kochać siebie jakim się jest i doceniać to co się ma. Swoje niedoskonałości też, bo to one czynią nas pięknym i niepowtarzalnym :)
    I myślę, że Alex nie chciała być złośliwa, tylko pisała o sobie :). Ja też jak łapię lenia i nie chce mi się biegać, czy ćwiczyć to takie osoby i filmiki dają porządnego kopa w 4litery ;)

    Anonimowy, jeżeli Ty nie spotkałeś się z rozpieszczoną młodzieżą z bogatych domów, to Ci tego szczerze zazdroszczę. Ja od podstawówki, aż do końca studiów miałam do czynienia z osobami, które na nic same nigdy nie zapracowały, rodzice kupowali najdroższe gadżety, telefony, samochody, a nawet mieszkania!
    Jak nie należysz do ich fanklubu, czy nie słuchasz historyjek o tym gdzie były, kogo to nie znają, czy innych wyssanych z palca historii i co gorsza nie nosisz markowych ciuchów, nie używasz kosmetyków za 100zł to traktują Ciebie jak zło koniecznie, które trzeba wytępić, gnębić, wyśmiewać i prześladować. I takie zachowania można już zaobserwować w szkole podstawowej!!! Na całe szczęście kasa rodziców kiedyś się kończy i takie gwiazdy zostają potem z niczym i uczą się szacunku do kasy (bo nagle trzeba się nauczyć oszczędzać) i innych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Calvados uwielbiam Nicka!! :) Czytałam o nim i oglądałam, wprawdzie tylko jeden, jego wykład ale uśmiałam się przy tym do łez. Facet jest świetny, radosny, jego poczucie humoru jest najlepsze :)
    A co do drugiej części Twojej wypowiedzi- czuję, że mnie rozumiesz. A naprawdę żałuję teraz, że kiedyś płaszczyłam się przed tą "gwiazdą- przywódczynią", żeby tylko mnie zaakceptowała, żeby pozwoliła mi pogrzać się trochę w jej blasku. Nigdy nie chciałam być taka jak ona. Chciałam tylko, żeby mnie polubiła bo wiedziałam, że wtedy reszta dziewczyn też mi da spokój. Bo one robiły to co ona im kazała. Najgorsze były przerwy przed i po W.F.-ie. Wszystkie z nią rozmawiały, śmiały się a ja siedziałam sama i do nikogo się nie odzywałam bo i tak nikt by mi nie odpowiedział. Dopiero w liceum zobaczyłam jak patologiczna była ta sytuacja. Powinnam była już wtedy się postawić ale bałam się jak cholera.

    OdpowiedzUsuń
  7. Calvadosie, czyżbym słyszał zazdrość w Twym "głosie"? ;) To co piszesz, można odnieść do dzieci których rodzice są bogaci, jak i do tych biednych, więc proszę cie nie uogólniaj. Np moja rodzina nie jest i nie była nigdy jakaś bogata, ale faktem jest to, że w szkole moja młodsza siostra była nękana, prześladowana i obgadywana przez dziewczyny które zazdrościły jej tego że była szczupła, dobrze się uczyła, dobrze była ubrana. Nawet długo po zakończeniu liceum tamte śledziły ją po portalach społecznościowych i otwarcie obgadywały. Gdy zapytałem się kiedyś jednej z tych gówniar dlaczego to robią, to powiedziała, że dlatego, że ona tego nie ma, nie stać ją na to, więc czemu moja siostra ma mieć lepiej. Więc jak już napisałem, nie uogólniaj bo zarówno bogate dzieci dokuczają biednym jak i na odwrót. A co do kupowania przez rodziców samochodów, czy mieszkań, Ty byś tak nie chciała, albo nie skorzystała z okazji, kiedy rodzice są w stanie pomóc Tobie w kupnie tych rzeczy? Tylko nie pisz, że nie bo w to nie uwierzę. I ja nie widzę w tym nic złego, że ktoś może mieć ułatwiony start w życiu, bez kredytów itp. wręcz wydaje mi się, że tylko Ci co zazdroszczą piszą tak jak ty, że oni "sami na to nie zapracowali". Pytam się: i co z tego??? Czemu nie mają korzystać z tego co mogą mieć?

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy, Calvados tylko się nie kłóćcie ;) Ja rozumiem co chciała napisać Calvados ale ona odnosiła się do mojej sytuacji (tak sądzę), którą opisałam- bogata klasowa pupilka i zwykły szarak, taki jak ja. Sama pewnie wyjaśni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uroczy post. Życzę Ci wszystkiego najlepszego i nigdy nie dawaj sobą pomiatać! Jesteś najlepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny post, a filmik na prawdę inspirujący! Tak jak napisała Gotująca, nigdy nie daj sobą pomiatać! To co robisz (opieka i adopcja starszych psiaków, veganizm) tylko udowadnia, że jesteś "the best"! :) I błagam Cię, nie bądź kolejną dziewczyną która wpadła w modę jaką jest dziś chudnięcie. Na pewno jesteś piękna, masz super figurę, tylko może tego nie dostrzegasz! :) Kobieta musi być kobieca, mieć biodra, cycki itp ;), a nie jak to powiedział (chyba stary Stuhr) być "bezdupiem" a rozmiarze 36- 38. Prawdziwa kobieta ma kształty i rozmiar 40-42! I każdy facet powie Tobie, że właśnie takie dziewczyny są najbardziej sexy!!! A nie jakieś laski a'la Sylwia Wiesenberg, czy Anja Rubik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, nie ma to jak pocieszać siebie obrażając przy okazji innych.
      jakby nie mozna było po prostu przywyknąć do faktu, że po świecie chodzą cycate, bezdupne, otłuszczone, wysuszone i żadna z nich nie jest przez to mniej/bardziej kobieca.

      i wyobraź sobie, że można mieć biodra, cycki i dupę nosząc 36 :P

      Usuń
    2. Ja się pocieszam? Gdzie? Bo szczerze to nie mam powodu by to robić, a Ty? :P Kocham swoje ciało, jestem go świadoma, nie mam kompleksów i szczerze żal mi kobiet co próbują wmawiać innym, że rozmiar ciuchów jaki nosiła np. Marilyn Monroe nie jest kobiecy, sexy, czy że trzeba płakać z tego powodu, że wygląda się jak rasowa kobieta i ma się kształty :). To całe dążenie do bycia wysuszonym jest dla mnie chore i wiem, że większość facetów myśli tak samo jak ja i, że na kości to oni na pewno nie polecą :P.

      I powiedz mi proszę gdzie kogo obraziłam? Chodziło Ci o to, że zacytowałam opinię mężczyzny - aktora? Jeżeli tak, to uwierz mi, że to akurat najmilszy epitet, który usłyszałam z jego ust dot. kobiet noszących te rozmiary i wybacz, ale ja się z tym zgadzam. :)

      I sorry, ale jakoś nigdy nie spotkałam się z osobą która nosi rozmiar 36 i która by miała te 3 rzeczy o których mówisz, więc trochę trudno mi uwierzyć w to co piszesz, no chyba, że miały na sobie jakiś push-up :P

      Usuń
    3. Nie noszę push up'ów, a w zasadzie w ogóle nie noszę staników bo nie lubię (chyba, że sportowe), a biust mam. Mój rozmiar to 34, a mam kawał pięknej dupy, na którą zasłużyłam solidnymi ćwiczeniami i dobrymi genami mamy. Czy to może świadczy o tym, że jestem ofiarą jakiegoś modelu kobiecości? A może właśnie powinnam przestać czuć się kobieco, lub mieć poczucie winy, że swoim wyglądem nie mogę "popierać" opcji "size plus".
      Zgadzam się w 100% z Omułkiem, sorry, ale atakowanie rozmiarówek z trójką z przodu jest odwróceniem sprawy. Prawda jest taka, że zawsze istniały takie kobiety (tak samo jak rozmiary 40 itp.). To, że środowiska związane z modą zaczęły promować jakiś typ sylwetki nie znaczy, że kobiety jakichkolwiek wymiarów miały z tym coś wspólnego.

      Usuń
    4. Ps. Wnoszę postulat większej ilości zdjęć Hansa :)

      Usuń
    5. Rozmiar 34 i masz biust i piękną "dupę" yyyy jasne, chciałabym to zobaczyć. Serio widział ktoś dziewczynę noszącą np koszule o rozmiarze 34 i z piersiami, a nie piersiątkami??? Albo noszącą spodnie o tym rozmiarze bez tych ochydnych przerw między nogami? Ja nie. Może to dla Ciebie kobiece, dla mnie nie i co więcej aż mam ochotę dokarmić takie dziewczyny.
      p.s. Zamiast się burzyć i reklamować swoją sylwetkę to przeczytaj post BahamyMamy który jest na dole to może zrozumiesz o co jej chodziło.

      Usuń
  11. Dziewczynyyyyy no weeźcie ;) Zaraz się posprzeczacie. Omułku ja również uważam, że pełniejsze kształty są ładniejsze :) Ciężko mieć rozmiar 36 i piersi oraz pupę :) Zdarza się to oczywiście ale trzeba mieć super geny przy tym :) Ale nikomu się nie dogodzi- ja uważam też, że rozmiar 42 (czyli mój) jest już za duży. Ale każdy ma inne zdanie- mój facet uważa, że mam cudną, sexowną figurę. Nie ma co się kłócić :) Każda z nas jest piękna. Kojarzycie bloga Cupcake's Clothes?

    OdpowiedzUsuń
  12. Alutka, spokojnie ja nie mam zamiaru się kłócić czy sprzeczać :) Po prostu mam swoje zdanie na ten temat i nie zamierzam przytakiwać obecnej modzie "na wieszaka", czy "babochłopa" :). A rozmiar 42 nie jest za duży!!! :)Wejdź sobie na stronę kraglosci.pl tam właśnie dziewczyny o takich rozmiarach pokazują, że ten rozmiar jest jak najbardziej soczysty, kobiecy i sexy! :)
    I masz rację, każda z nas jest piękna!!! A te w które to nie wierzą (a niestety jest ich wiele :( ), powinny wyzbyć kompleksów, które pewnie wzięły się z jakiś głupich komentarzy zazdrośników! :)

    p.s. bloga do teraz nie znałam, ale jak dla mnie za bardzo cukierkowy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. po prostu mi się nie spodobały te użyte przez
    BahamaMama słowa, które sugerowały, że każda szczupła dziewczyna powinna schować się do szafy bo żadna z niej kobieta. nie podoba mi się zarówno wytykanie palcami większych dziewczyn, jak i nazywanie wieszakami i babochłopami tych, które noszą mniejsze rozmiary. strasznie to niskie.


    a cupcake jest przesłodka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja coś takiego sugerowałam? A to ciekawe i fajnie, że wiesz lepiej co mam na myśli kochana ;).
      Na prawdę przestań szukać drugiego dna w tym co piszę, bo mi nie chodzi o wytykanie, tego kto jak wygląda na ulicy, tylko o to na jaki wygląd jest teraz "moda" i o mity, że będziesz szczęśliwa i sexy, znajdziesz męża/chłopaka, tylko i wyłącznie wtedy kiedy będziesz miała rozmiar 36, a jeżeli jesteś większa to musisz się odchudzić i pozbyć się swoich pełnych kształtów.
      Mało tego, w dzisiejszych czasach z każdej strony jest się atakowanym przez reklamy środków odchudzających (nowa reklama z Anną Guzik, normalnie istny majstersztyk!), diet, manie ćwiczeń z Sylwią Wiesenberg, czy tą całą boginią Chodakowską, bo to teraz trendy. A czemu np ja mam nie mieć prawa być szczęśliwa bo noszę rozmiar 42, wyglądam jak 100% kobieta z kobiecymi krztałtami i mam uważać że coś jest ze mną nie tak i płakać, że w porównaniu do chudszych koleżanek mam kształtną pupę, czy piersi?

      A co do babochłopów, czy wieszaków to jeżeli jesteś za tym by kobiety odżywiały się wacikami, miały wzrost ponad 170 i ważyły 45 kilo (bo tak właśnie wygląda dla mnie osoba typu "wieszak"), czy miały tyle mięśni, że mają zanik talii, a ich piersi przypominają bardziej te męskie, niż damskie to ok, takie jest może Twoje zdanie, moje jest takie, że dążenie do takiego wyglądu jest chore i jednocześnie smutne.

      Usuń
  14. Nie chodzi mi o samego bloga- chodzi mi o dziewczynę, która go prowadzi :) Nie oszukujmy się- jest naprawdę bardzo gruba, ma mocną nadwagę. Ale przy tym widać, że nie wstydzi się swojego ciała i ubiera się tak jak chce. Dla mnie jest zjawiskowa i po prostu cudownie piękna co kiedyś z resztą jej napisałam na jej blogu :) I bosko do niej pasuje ten cukierkowy styl <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w ogóle podziwiam jej odwagę i pewność siebie, sama bym chciała taką mieć :)

      Usuń
  15. Wiem, że to stary post i pewnie tu nie zaglądasz, ale muszę podziękować Ci za ten link i cały wpis. Od drugiej minuty filmiku ryczałam już tak, że nic nie widziałam. Musiałam wyłączyć, uspokoić się i obejrzeć od początku. Cudowny człowiek, taki inspirujący. Przy tym wszystkim co się dzieje na świecie, przy tej całej zawiści, wzajemnym dołowaniu, wtykaniu sobie noży w plecy (dużo o tym w komentarzach pod postem), tacy ludzie naprawdę potrafią dać pozytywnego kopa. Wielkie dzięki, sama bym tego nie znalazła.
    Nie znamy się, ale ściskam Cię serdecznie. Jesteś fantastyczna, nigdy się nie poddawaj w tym co robisz pozytywnego.
    A teraz zabieram psy (mam 2 cudne mieszańce wariaty) na dłuuuugi spacer.
    Marta xoxoxo

    OdpowiedzUsuń