Na tym filmie widać jak Waluś (bo tak się nazywa nasze Szczęście- nawet nasz pies musi podzielać nasze poglądy i być antykomunistą ;P ) targetuje. Targetowanie to ćwiczenie polegające na dotykaniu nosem wcześniej ustalonego targetu. Gdy Waluś dotyk nosem odpowiedniej części patyka dostaje nagrodę. Ten pies to geniusz. Wystarczy jedna- dwie sesje i łapie wszelkie komendy w mig. Nawet te trudniejsze. A pani Trenerka (nienawidzę określenia Treserka, kojarzy mi się z cyrkiem i torturami) wręcz rozpływa się nad Walusiem. Że jest wzorcem rasy jeśli chodzi o zachowanie i psychikę. Że jest taki stabilny emocjonalnie i psychicznie. Że jest taki super och i ach. A pomyśleć, że to pies odebrany w wyniku interwencji w asyście policji ze złych warunków. A ja się go na początku bałam gdy ponad rok temu trafił do schroniska :) Jak widać nie taki rottweiler straszny jak go malują.
Jako, że przepis musi być i baaaaardzo ale to baaaaaaaaaardzo nie chce mi się pisać to wrzucę coś mega niezdrowego i bardzo tłustego. W sam raz na imprezę jaka odbyła się u nas wczoraj. Może gdybym właśnie to wczoraj podała to nie umierałabym dziś z powodu tak okropnego kaca..
Kukurydza w cieście smażona w głębokim tłuszczu.
- puszka kukurydzy
- 50 mililitrów wody
- 50 gramów mąki (stosunek mąka : woda musi wynosić 1:1)
- sól
- przyprawy do ciasta, w którym obtaczamy kukurydzę
Z mąki, wody, soli i przypraw (u mnie papryka i czosnek granulowany) robimy ciasto o konsystencji bardzo gęstej śmietany. Nabieramy niewielkie porcje kuku z puszki łyżką, zamaczamy w cieście i "zrzucamy" delikatnie do gorącego oleju. Smażymy aż placuszki nabiorą złotego koloru. Teraz koniecznie wrzucamy na papierowe ręczniki i nawet odciskamy z tłuszczu. Można posolić do smaku. Są pyszne zarówno na zimno jak ciepło.
A potem idziemy na bardzo długi spacer, żeby spalić kukurydzowe, puste kalorie.
Cudny pies, oby jak najszybciej do was trafił :) Rozumiem bardzo dobrze, że życie może pochłaniać na tyle, że nie ma się czasu na udzielanie się w internecie. Jak będziesz miała chwilę, to pisz :)
OdpowiedzUsuńDzień dobry, jestem zainteresowana współpracą z Pani blogiem, proszę o kontakt:) wspolpraca@armadeo.pl
OdpowiedzUsuńjeszcze mi się coś przypomniało. wracałam sobie niedawno z tyrki rowerem, jadę jadę, i widzę gościa na spacerze z psem. niby wszystko ok, ale coś mi nie pasowało. pies jak pies, cztery łapy są, głowa i dupa jest, ogon jest, ale jednak jakiś dziwny taki. dopiero po jakimś czasie zakumałam, że to był rottweiler. z ogonem! pierwszy raz w życiu widziałam rotta z ogonem :)
OdpowiedzUsuńPsinka Słodziak :D
OdpowiedzUsuń