sobota, 9 sierpnia 2014

Niosę pomoc w upałach :)

Hej :)

Skwar leje się z nieba, człowiek siedzi przy kompie, wiatrak działa na pełnych obrotach a ja się pocę.. Nawet pies niechętnie wychodzi na spacer. U was tak samo? Jeśli tak samo to polecam gorąco najpyszniejsze lody jakie udało mi się znaleźć na innych vegan blogach. Pochodzą z bloga MniMniu i są najpyszniejszymi lodami jakie jadłam w życiu. Są lepsze niż niewegańskie mleczne lody, których smak pamiętam do dziś jakbym je jadła wczoraj. Ale teraz nie warto o nich pamiętać bo te są LEPSZE :D Przepis jest banalnie prosty i nie trzeba ich mieszać co godzinę (ja moje zamieszałam może ze 3 razy i to nieregularnie).

Składniki:

  • 2 puszki mleka kokosowego "odstanego" w lodówce co najmniej 4 dni
  • 3 tabliczki gorzkiej czekolady
  • 1 szklanka mleka czekoladowego z Biedry (można zwykłe też użyć) + 5 łyżek dodatkowych
  • 1 szklanka cukru
  • łyżka wódki

Pudełko na lody wstawiamy do zamrażalnika. W wodnej kąpieli rozpuszczamy pokruszoną czekoladę. Gdy będzie płynna dodajemy 5 łyżek mleka i wsypujemy do garnka szklankę cukru i odstawiamy z ognia. Mieszamy. Wyjdzie z tego taka ciastowata masa absolutnie nie lejąca. Odstawiamy ją do przestygnięcia a w międzyczasie do garnka przekładamy stałą część śmietanki kokosowej. Ubijamy mikserem około 5 minut. Przynosimy naszą czekoladową masę i miksując śmietankę dodajemy do niej czekoladę. Wyjdzie gęsta, czekoladowa, lejąca się masa. Teraz za pomocą miksera ubijamy szklankę mleka, którą przygotowaliśmy i (najlepiej z pomocą innej osoby) wlewamy do ubijanego mleka czekoladowo- kokosową masę oraz łyzkę stołową wódki. Miksujemy jeszcze parę minut i... koniec :) Przelewamy masę do pudełka i po około 6 godzinach cieszymy się niesamowicie kremowymi i naprawdę OBŁĘDNIE przepysznymi lodami :) Są kremowe, mięciutkie i taaaakie słodkie :)






I tak na szybko jeszcze tylko przepis ma cudnie słodkie mleczne ciasto z wykorzystaniem malin, które są bardzo zdrowe i warto je jeść mimo, że mały koszyczek potrafi kosztować 6 zł :(

Składniki:

  • 800 mililitrów mleka waniliowego + 3 łyżki dodatkowo do polewy
  • 2 budynie waniliowe
  • 2 tabliczki gorzkiej czekolady na polewę
  • dowolne owoce do dekoracji
Na ciasto:
  • 2 szklanki mąki
  • pół szklanki oleju
  • pół szklanki letniej wody
  • pół szklanki cukru
  • łyżka proszku do pieczenia

Składniki na ciasto połączyć i dokładnie zmiksować. Wylać do foremki i piec w 200 stopniach około 20 minut. Mleko na masę budyniową zagotować (odlać 3/4 szklanki, w której rozrobimy proszek budyniowy) i wlać rozrobiony proszek budyniowy. Dogotować na małym ogniu do konsystencji gęęęęstego budyniu :) wlać na ciastowy spód i poczekać aż ostygnie i zetnie się. w wodnej kąpieli rozpuścić połamane czekolady i dodać 3 łyżki mleka. Gdy polewa będzie lejąca wylać ją na masę budyniową i udekorować dowolnymi owocami. Ciężko opisać ten rewelacyjny smak, tego trzeba spróbować.


Masa budyniowa już wylana i podźgana przez T. widelcem z nudów :)










A tak na szybko co u mnie: zmieniam swoje życie ale o tym napiszę w następnej notce. Obecnie wydaję pierdyliardy złotych na książki do szkoły, którą zaczynam za równiutki miesiąc od dziś :) Jestem mega podekscytowana i szczęśliwa, że w końcu zacznę robić i uczyć się tego co naprawdę kocham i co mnie interesuje i z czym chcę związać swoją przyszłość. Zdobywanie wiedzy o behawioryzmie zwierząt daje mi wielką frajdę i nigdy nie mam jej dosyć :) Planuję niedługo nowy tatuaż z moją bajkową imienniczką ale troszkę demoniczną i na pewno bardzo seksowną :) No cóż.. Lato, człowiekowi aż chce się zmieniać wszystko dookoła :)
I kilka zdjęć, które chcę Wam pokazać :)





4 komentarze:

  1. o, przypinka z Avocado! :) spoko krowa. ja mojej ostatnio się trochę obawiam, bo zaczęła na mnie.. skakać.. normalnie, daję jej żarełko, cośtam jej z pysia wypadło [jakaś marchew chyba] więc się schylam żeby podnieść, a krowa na mnie.. hop! Dobrze że nie trafiła. Odsuwam się, wstaję, mówię jej: mała, no co Ty? A ona dalej! Hop, hop! Jej właściciel mówi, że ona się chce bawić :) tylko, cholera, jak się bawić z krową? Przecież jak mnie nadepnie to mnie połamie. A tak generalnie jest spoko ;)
    Jak szukasz dziarania to polecam Saveetat w Sopocie, dziarają wegańsko i mają vegan-tatuatora [Radek]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest przypinka z Avocado tylko od Propagangu :) Do Avocado nie chodzę.
      Z krową można by fajnie się bawić w berka ;)

      Usuń
    2. nie? jakiś kwas wynikł?
      'moja' krowa jest niestety na łańcuchu :( [a, zresztą Twoja widzę też]

      Usuń
  2. Witaj,
    Widziałem na Twoim blogu, że masz przepisy wegańskie, które wyglądają smakowicie, gratuluje gustu kulinarnego.
    Uwielbiam piec i gotować dla najbliższych i zawsze poszukuje nowych inspiracji w internecie.
    Twój blog może stać się inspiracją dla wielu. Chce ci zaproponować myTaste.pl, która jest wyszukiwarką najlepszych przepisów kulinarnych blogerów oraz stron internetowych z Polski.
    Dodaj swój blog http://www.mytaste.pl/dodaj-blog i daj szansę innym, dla których gotowanie jest pasją aby mogli poznać Twoje przepisy wegańskie.
    Napisz do mnie jeśli masz pytania.
    Pozdrawiam,
    Remi
    info@mytaste.pl

    OdpowiedzUsuń