sobota, 5 marca 2011

Kapusta z dreadem :)

Witam,
wiem, że ostatnio prawie w ogóle tu nie zaglądam ale mam bardzo mało czasu- szykuję z koleżanką wystawę naszych zdjęć połączoną ze zbiórką pieniędzy na nasze schronisko dla bezdomnych zwierząt, pracuję, uczę się i robię mnóstwo bardziej lub mniej rozsądnych rzeczy. Jedną z tych mniej rozsądnych (według mojego ukochanego ;) było zrobienie sobie kołtuna na głowie. Zmiana koloru włosów z czarnego na rudy spotkała się już z większą aprobatą. Z zamiarem tym nosiłam się już od dawna tylko odkładałam to z uwagi na ciągłe marudzenie i narzekania na ten pomysł ze strony wspomnianego Tża. Zdecydowałam się i tak oto powstał Marcel- na cześć stwórcy tegoż kołtuna. Teraz oficjalnie można mnie tytułować lewaczką ;)



Czasu na gotowanie jest więc bardzo mało i czasami zdarza się, że kładę się spać o pierwszej w nocy bo do tego czasu gotuję coś sensownego i zdrowego, żeby nie odżywiać się tylko sosami ze słoików i ryżem tudzież makaronem.. Minął właśnie pierwszy miesiąc mieszkania w naszym „nowym” mieszkanku. Jest cudownie, pokochałam je i czuję się jakbym tu była już od dawna. W końcu żyjemy po swojemu, nie musimy się podporządkowywać nikomu, nie muszę zwracać uwagi na to, że wracamy późno (i niekoniecznie trzeźwi ;) i nikt mi nie mówi, że „dopóki mieszkasz tutaj to masz robić co ci karzę”.. Jednak nie ukrywam, że jest mi też trochę przykro bo ponad miesiąc już nie mam kontaktu z nikim z rodziny oprócz siostry.. Złość po kłótni z matką mi już minęła, pozostał tylko niesmak, że dorosła osoba może zachowywać się w sposób tak dziecinny.. No ale cóż, niektórzy nigdy się nie zmienią.. A ja nie zamierzam całe życie żyć według oczekiwań i melodii innych.
A jak już się wali to na wszystkich frontach.. Przedwczoraj padł mi komp. W serwisie okazało się, ze odkleił się jakiś tam mikro dynks od procesora i naprawa tego będzie kosztować około 500 zł i w sumie nie ma gwarancji, że za miesiąc nie wydarzy się to samo. Wprost REWELACJA !!! Nie stać mnie na takie ryzyko, szczególnie że mój lap ma już jakieś 6 lat i nie jest super fajnym sprzętem.. Tak więc chyba czeka mnie kupno nowego lapa pewnie na jakieś 36 rat bo na mniej mnie nie stać a o kupnie za gotówkę w ogóle nie ma co marzyć :] Więc niedługo rozpocznę poszukiwanie różowego (najlepiej) brend niu lapa. Na razie okupuję lapka mojego ukochanego. Szkoda mi jedynie Fotoszopa i wszelkich programów graficznych, które miałam wgrane na umarły komputer.. No ale cóż, czasami trzeba zburzyć to co się miało i odbudować na nowo- a może okazać się, że nowe jest lepsze :)
Co do gotowania to dziś chciałabym zaproponować Wam niezbyt elegancką i reprezentatywną potrawę ale za to smaczną i sycącą. Jest to mój dietetyczny kapuśniak :) Robi się go bardzo prosto:

  • 0,5 kilo kiszonej kapusty
  • 3/4 kilo ziemniaków
  • bulion warzywny
  • kilka suszonych grzybów

Jeżeli kapusta jest zbyt kwaśna to najpierw płuczemy ją pod wodą. Gotujemy rosół (może być z kostki tylko bez syfków typu inozynian lub glutaminian) i do rosołu wrzucamy kapustę, grzybki suszone i surowe, pokrojone w kostkę ziemniaki. Gotujemy tak długo aż ziemniaki zmiękną. Brzmi mało zachęcająco ale uwierzcie- smak jest rewelacyjny :) Zdjęcie fatalne, robione w pracy podczas obiadku, naczynie też mało estetyczne- wybaczcie :)


4 komentarze:

  1. Jesteś pozytywnie zakręcona. Przeczytałem kołtun Marcel i padłem :D. Kiedyś chciałem sobie robić dredy, miałem dość długą "sierść", ale ściąłem i teraz kosze przy skórze. Chwilami żałuje, ale to trwa sekundy, bo kudły nie zmieściłyby się pod kaskiem rowerowym ;).
    Moja matka jest akurat spoko i takich rzeczy mi nie wygaduje. Dała się nawet na wegetarianizm przekabacić i jest zadowolona z tego kroku.
    Kapuśniaczek ciekawy, bo z kiszonej robisz. Takiego nie znałem.
    Pozdrower

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :) Ja zauważyłam, że wśród ludzi, którzy mają jednego lub kilka dreadów zdarza się, ze kołtunki są nazywane imionami np. "Roman" albo "Wacław" ;) A mi robił kolega, który ma na imię Marcin a mówią na niego Marcel więc mój będzie właśnie tak :)
    Z mamą to zawsze miałam przeboje ale.. szkoda gadać :) Twoja mama wydaje się bardzo ciekawą osobą skoro przeszła na wege :) Pogratulować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. masz sześcioletniego laptopa i działa? szczęściara! Mój ma cztery i trzyma się chyba tylko ma moje gorące modlitwy. Już w zeszłym roku liczyłam, że naprawa wyjdzie mi tyle, co nowy, a teraz nie zostało mi nawet nic do sprzedania na części. Jedyna nadzieja jaka mi została to to, że wygram w totka zanim padnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak przeglądałam teraz allegro-aukcje zdjęć i przypomniał mi się ten Twój wpisik i to, że organizujesz wystawę zdjęć i zbiórkę pieniędzy na schronisko :)
    Myślałyście z koleżanką by zrobić np. licytacje/sprzedaż Waszych prac na allegro?
    Z tego co widzę to dużo osób robi takie aukcje i sprzedają swoje prace :), a ja sama z chęcią bym coś kupiła czy wzięła udział w takiej aukcji.
    Pozdro
    Beti :)
    p.s. cudny jest ten dred :D

    OdpowiedzUsuń